Tusk przejmuje język prawicy i ryzykuje własny elektorat
Donald Tusk coraz częściej mówi językiem prawicy – o „nacjonalizmie gospodarczym”, migracji i pierwszeństwie narodowego interesu. Znaczna część wyborców KO ten zwrot akceptuje, a nawet podąża za premierem. Nie widać jednak, by dzięki temu Tusk odbierał wyborców PiS i Konfederacji. Może za to stracić tych, dla których jego nowy język idzie za daleko w prawo.
We wtorek, podpisując rekomendacje dotyczące local content, Donald Tusk po raz kolejny mówił o „nacjonalizmie gospodarczym, ale w dobrym tego słowa znaczeniu”. Zapowiedział twarde stawianie na polskie firmy i pilnowanie, by uczestniczyły w największych inwestycjach prowadzonych w kraju. Nie był to lapsus ani jednorazowy ukłon w stronę prawicowego elektoratu. Już wcześniej premier mówił o repolonizacji gospodarki, narodowych interesach i państwowym egoizmie. „Najpierw polskie” ma być zasadą przy wydawaniu publicznych pieniędzy. Polska ma przestać być naiwna, przestać dawać się rozgrywać silniejszym partnerom i zacząć pilnować przede wszystkim własnego interesu. „Nie ma już w Polsce frajerów” – ogłosił Tusk podczas jednej z wcześniejszych prezentacji programu local contentu.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.