Kocykowe książki
Healing novels – pokrzepiające powieści, których bohaterowie odnajdują sens w przyziemnych zajęciach – od pandemii biją w Korei rekordy popularności. A teraz wciągnęły polskich czytelników.
You Yeong-Gwang zarabiał na życie jako dostawca jedzenia. Krótko przed 40. urodzinami postanowił spełnić swoje marzenie: założył internetową zbiórkę na wydanie powieści. Pierwszy crowdfunding nie przyniósł jednak spodziewanych efektów. Drugi poszedł już znacznie lepiej, a trzeci przeszedł wszelkie oczekiwania. W ciągu dwóch miesięcy mężczyzna zebrał 19 823 600 wonów, czyli prawie 60 tys. zł. To tylko nieco mniej, niż wynosi minimalna pensja w Korei. Roczna. I prawie 2000 proc. kwoty, w którą początkowo celował. „Sklep pory deszczowej” You Yeong-Gwanga, który ukazał się niedawno w polskim przekładzie, to kolejny tytuł z gatunku healing novels – „uzdrawiających powieści” czy „książek kocyków”, które biją w Korei rekordy popularności. Również w naszym kraju pozycje z tej półki zyskują coraz więcej czytelników. Dlaczego „uzdrawiające” książki sprzedają się tak dobrze?
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.