Dziennik Gazeta Prawana logo

Woś: Jasne strony prohibicji [OPINIA]

Rafał Woś
<p>Rafał Woś</p>Dziennik Gazeta Prawna
26 marca 2021

Czasy amerykańskiej prohibicji przeniknęły do kultury popularnej. Ja stawiam na serial „Zakazane imperium” ze Steve,em Buscemim w roli potężnego bossa Atlantic City Enocha „Nucky’ego” Thompsona. Ale nie obrażę się, jeśli państwo wolą „Nietykalnych” albo „Dawno temu w Ameryce”. Tak czy inaczej z tych filmów wynosimy przekonanie, że zakaz sprzedaży alkoholu obowiązujący w USA w latach 1920–1933 był przejawem bezsensownej, nieprzemyślanej oraz fatalnej w skutkach polityki publicznej. Nieco inny obraz wyłania się z pracy ekonomistów Davida Jacksa (Uniwersytet Yale), Krishny Pendakura i Hitoshiego Shigeoki (obaj z kanadyjskiego Uniwersytetu Simona Frasera).

Zwykło się uważać, że prohibicja (oficjalnie ustawa Volsteada, od nazwiska wnioskodawcy, republikańskiego kongresmana z Minnesoty) nie tylko nie ograniczyła skali społecznego problemu, jakim była nadmierna konsumpcja alkoholu, lecz przeciwnie – sprawiła, że piło się w Ameryce szalonych lat 20. dużo więcej. W końcu wszyscy znamy obrazki kwitnących nielegalnych klubów nocnych, w których whisky lała się strumieniami, a zyski z jej sprzedaży wpadały do kieszeni gangsterów. To mit. Weźmy poziom spożycia alkoholu w 1910 r., który był punktem odniesienia dla osób forsujących prohibicję, i porównajmy go z tym z 1934 r. – gdy ustawa Volsteada została uchylona. Gdyby prawdą była teza o tym, że Amerykanie rozpili się na przekór prohibicji, to spożycie powinno wzrosnąć. Tymczasem maleje. I to solidnie, bo aż o 63 proc. Dopiero później Amerykanie zaczęli nadrabiać pijackie „straty”. Działo się tak do przystąpienia USA do II wojny światowej, gdy konsumpcja znów spadła. Poziom z roku 1910 w przeliczeniu na głowę mieszkańca amerykańskie spożycie osiągnęło dopiero w 1972 r. Dziś zaś znów jest nieco niższe niż przed I wojną światową. Choć tylko nieznacznie.

Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.