Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Mitch McConnell. Król prawej strony Kapitolu

Mitch McConell
<p>„Ponury żniwiarz” (ang. Grim Reaper), „Darth Vader”, „Bogaty Mitch” (ang. Rich Mich), „Moscow Mitch” – to tylko niektóre z przydomków, których dorobił się Mitch McConnell Dostawca: PAP/EPA.</p>PAP Archiwalny / JIM LO SCALZO
10 listopada 2022

W nowym Kongresie znajdzie się więcej polityków mocno lojalnych wobec Donalda Trumpa, ale żaden nie jest w stanie rzucić wyzwania Mitchowi McConnellowi. Lider partii w Senacie będzie ich temperował.

Nie było wielkiej czerwonej republikańskiej fali. Gdy zamykaliśmy numer, partia Donalda Trumpa była bliska odbicia Izby Reprezentantów, ale próba przejęcia kontroli nad Senatem wydawała się mało prawdopodobna. Jeśli demokraci ostatecznie wygrają w rywalizacji o fotele senatora z Nevady i Arizony, to spodziewana wyborcza dogrywka w Georgii nie będzie mieć większego znaczenia. Wtedy w najgorszym przypadku partia Joego Bidena utrzyma w izbie wyższej amerykańskiego parlamentu remis. A to oznacza, że będzie ją faktycznie wciąż kontrolować, bo decydujący głos będzie przy takim obrocie spraw należeć do wiceprezydent Kamali Harris.

Trump nie będzie szczęśliwy

Wyniki wtorkowego głosowania z pewnością nie wprawiły Donalda Trumpa w dobry humor. Tym bardziej że właściwie jedynym miejscem, w przypadku którego republikanie mogą mówić o swoim większym sukcesie, jest Floryda, gdzie ponownie wybrano na gubernatora Rona DeSantisa – na ten moment najważniejszego wewnątrzpartyjnego rywala byłego prezydenta o republikańską nominację w wyścigu do Białego Domu w 2024 r. DeSantis jest od Trumpa młodszy o ponad 30 lat (ma 44 lata) i ma przy tym opinię co najmniej równie konserwatywnego, a zarazem mniej porywczego. A co najważniejsze, dowiódł swojej skuteczności. Na Florydzie pokonał we wtorek swojego demokratycznego kontrkandydata różnicą ok. 20 pkt proc. Dla porównania: dwa lata temu Trump wygrał z Bidenem w tym stanie ze znacznie mniejszą przewagą (ok. 3,5 pkt proc.).

Wśród republikańskich polityków skonfliktowanych z Trumpem dominuje schadenfreude. Przy całym rozczarowaniu wynikami wyborów na ich korzyść gra to, że były prezydent będzie miał problem z przedstawieniem ich jako swojego wielkiego sukcesu. Mieszane uczucia może mieć z pewnością znajdujący się w mocnym sporze z nowojorskim miliarderem Mitch McConnell, lider republikańskiej mniejszości w Senacie. Z jednej strony pozostanie on najważniejszym politykiem na prawej stronie Kapitolu, co nie byłoby wcale tak pewne, gdyby republikanie pod wodzą Trumpa osiągnęli lepszy wynik. Z drugiej – 80-latek prawdopodobnie musi się pożegnać (całkiem możliwe, że już do końca swojej politycznej kariery) z ambicjami ponownego objęcia stanowiska lidera większości. Wiele wskazuje na to, że wciąż należeć ono będzie do demokraty Chucka Schumera.

Pozostało 87% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.