Dziennik Gazeta Prawana logo

WIBOR-na pietruszka. Romantyczne początki znienawidzonego wskaźnika

WIBOR-na pietruszka. Romantyczne początki znienawidzonego wskaźnika
<p>Stawki, które mają zastąpić WIBOR, będą najpewniej oparte na transakcjach zawieranych na najkrótsze terminy</p>ShutterStock
24 czerwca 2022

Stopy WIBOR, które dziś z racji poziomu, na jakim się znalazły, mogą śnić się po nocach setkom tysięcy kredytobiorców coraz mocniej „dociążonych” ratami hipotek, miały całkiem romantyczne początki. Taka jest przynajmniej legenda.

Zacząłem pracować w bankowym dealing roomie w drugiej połowie lat 90. WIBOR istniał już od kilku lat, więc całą sprawę znam tylko z opowieści. W Paryżu był oddział Banku Pekao, właściwie każdy, kto zajmował się rynkami, wyjeżdżał tam na praktykę. I właśnie tam grupa dealerów wpadła na pomysł, iż wystarczy zamienić jedną literę, by zamiast LIBOR, London Interbank Offer Rate, mieć WIBOR. Wspominali, że szkic regulaminu napisali, płynąc łódką po Sekwanie – opowiada osoba związana z rynkiem finansowym, która nie chce być cytowana pod nazwiskiem.

Faktycznie było to trochę bardziej skomplikowane. – wspomina Piotr Epsztein, jeden z najbardziej doświadczonych dealerów bankowych w Polsce, długoletni szef departamentu skarbu w Pekao, a później w Banku BPS, jeden z założycieli Stowarzyszenia Dealerów Bankowych Forex Polska, obecnie funkcjonującego jako ACI Polska.

Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.