Wygrał, ale przegrał. Emmanuel Macron płaci cenę za brak programu
Emmanuel Macron zapłaci cenę za brak programu i zbyt dobre samopoczucie, jakie demonstrował od początku kampanii prezydenckiej do końca parlamentarnej.
Zapytacie: „Po co mam iść na wybory, przecież już głosowałem dwa miesiące temu”. Głosowaliście na prezydenta, ale to nie on stanowi prawo we Francji, choć przez ostatnie lata mogliście odnieść inne wrażenie – ironizowała kilka dni przed wyborami parlamentarnymi popularna humorystka Nicole Ferroni na swoim kanale na platformie YouTube. I miała rację. Po pierwsze w tym, że należało Francuzów do głosowania przekonywać. Ponad połowa została ostatecznie w domach (w sumie absencja była wprawdzie tylko o 1,7 proc. wyższa niż w 2017 r., ale są okręgi, w których frekwencja spadła zdecydowanie bardziej). Po drugie nie myliła się także w ocenie pierwszej kadencji Emmanuela Macrona. Miał on w ostatniej pięciolatce olbrzymi komfort w postaci poparcia bezwzględnej większości w parlamencie, który wypełniał de facto funkcję maszynki do przegłosowywania wszystkich propozycji rządowych.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.