Wróbel: Trochę Faustyny, trochę Bridget Jones [OPINIA]
Centrum dla Polski, nowa partia… Na papierze inwestycja w oczywisty sposób skazana na sukces. W Polsce, kraju z taką, a nie inną historią społeczną i narodową, dość powszechnie posługujemy się pakietem pojęć i działań, w którym znajdzie się miejsce i na pewien tradycjonalizm, i na adaptację do XXI w. Wydawałoby się zatem, że dowolne ugrupowanie polityczne opakowane brandem „do tańca i do różańca” ma wygraną w ręku.
Mnóstwo Polaków mówi prozą, choć nie wie, że to proza – to znaczy posługuje się w codziennym życiu mieszanką pojęć a to katolickich, a to humanistycznych, a to tradycyjnych, a to nowinkarskich, wzmacnianych chaosem kultury masowej. Nie mówię o filozofach, tylko codzienności. Dziecko w domu (z babcią?) czy w żłobku? Rozwód czy kontynuacja? A dziewczynom, co to ślub wzięły w Holandii, wysyłamy zdawkowego SMS-a czy wbijamy na wesele? A co z tym wędkarstwem – uczymy dzieci czy trzymamy od biednych rybek z daleka? Pracownikom płacimy uczciwie czy pod stołem? Trochę siostry Faustyny, trochę Mickiewicza, sporo Bridget Jones! Setki drzwi trzeba w życiu otwierać. Rzadko zdarza się ktoś, kto ma do nich klucz uniwersalny – zazwyczaj posługujemy się pękiem kluczy. By tak rzec, na różną okazję kluczyk trzeba dobrać różny.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.