Ustawa wiatrakowa. Czego uczy falstart nowej władzy?
Nowa władza powinna wyciągnąć wnioski zarówno ze swoich, jak i cudzych błędów. Ten podstawowy i najważniejszy jest jeden: w polityce energetycznej nie ma pewniaków.
Mija tydzień od przyjęcia ustawy, która zamroziła ceny energii: prądu, gazu i ciepła, chroniąc odbiorców przed podwyżkami do połowy przyszłego roku. Na swoją kolej będzie musiała poczekać regulacja energetyki wiatrowej. Większość parlamentarna zapowiada osobny projekt – tym razem już rządowy, a więc podlegający obowiązkowej ocenie skutków regulacji, a do tego konsultacjom międzyresortowym i społecznym. I całe szczęście, bo – czego często nie rozumieją politycy – procedury te wymuszają refleksję i dialog, a także zaangażowanie wyspecjalizowanego korpusu urzędników. Nie są tylko zawalidrogą ograniczającą sprawczość polityków, lecz przede wszystkim chronią ich – a zwłaszcza nas – przed ich kosztownymi błędami, a przy tym wzmacniają legitymizację podejmowanych decyzji. Z takiej właśnie ochrony zrezygnowała „dwutygodniowa” minister klimatu i środowiska Anna Łukaszewska-Trzeciakowska, zapalając – jednoosobowo, wbrew opiniom ABW i swoich własnych podwładnych – zielone światło dla zapowiadanych przez Orlen i Synthos inwestycji w małe reaktory jądrowe.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.