Bez wspólnego mianownika. Czy jest coś, co spaja rząd Donalda Tuska? [ROZMOWA]
Donald Tusk stracił to, co było jego ogromną zaletą w latach 2007–2014: słuch społeczny, czyli właściwe odczytywanie nastrojów, potrzeb i oczekiwań ludzi
Z Bartłomiejem Machnikiem rozmawia Marek Mikołajczyk
Koalicja 15 października trzeszczała w szwach od początku, a ostatnie dni – głównie za sprawą Szymona Hołowni – dostarczyły kolejnych wzajemnych oskarżeń. Rząd przetrwa?
Odpowiedź, jak się pan pewnie domyśla, brzmi: to zależy. Jeśli mówimy o stabilnym sprawowaniu władzy, to kluczowe jest znalezienie wspólnego mianownika. Czegoś, co będzie spajało ten rząd nieco bardziej niż podejście „jesteśmy anty-PiS-em”. Dzisiaj tego nie widać.
Czy to realne? Obecnie w centrum uwagi jest rekonstrukcja rządu. Pierwsze zapowiedzi zmian pojawiły się na początku lutego. Od tego czasu nieustannie trwa dyskusja o personaliach.
Rząd tworzą cztery ugrupowania, ale frakcji i frakcyjek jest więcej – sama Koalicja Obywatelska złożona jest z kilku środowisk. Każda grupa to inne ambicje i zobowiązania wobec wyborców. Jeśli pyta mnie pan, czy trwa to za długo, to oczywiście, że tak. Ważne jest to, czym się ta rekonstrukcja skończy.
To znaczy?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.