Polska polityka i złudzenia wyborców. Emocje ważniejsze niż programy
W polskiej polityce to nie programy decydują o zwycięstwie, lecz emocje. Publicyści wciąż podpowiadają, co „musi” zrobić Tusk, Kaczyński czy Hołownia, ale wyborcy nagradzają nie wizje, lecz uczucia. Spory o religię w szkołach czy strach przed „gender” potrafią przesądzić o wyniku wyborów bardziej niż wielkie strategie.
Od czasu do czasu – i tak rzadziej niż kiedyś – pojawiają się w różnych mediach rady dla polityków. Formułują je ci, którzy w układankach politycznych udziału nie mają, za to planują dla Tuska, Kaczyńskiego, Hołowni czy Czarzastego trzy ruchy naprzód, ruchy praktycznie gwarantujące znaczące osiągnięcia. Lewica? Musi być bardziej socjalna. Prawica? Musi być bardziej europejska. Środek? Musi mieć program dla młodzieży. Słowo „musi” jest istotne. Wielcy gracze wirtualnej walki o władzę i wpływy mają już dość niezdecydowania i kluczenia. Czas przejść do czynów! Oczywiście, nie własnych.
Wyborcy nie chcą wizji, chcą emocji
Niestety, racjonalizm polityków skłania ich do unikania jak ognia tzw. projektantów. Tych, którzy przerzucając własne marzenia na sterników nawy państwowej nie są w stanie podać skutecznych recept na sukces. Lecz jałowość publicystyki projekcyjnej ma głębsze dno. Wyborcy (przynajmniej: ogół wyborców) nagradzają nie za wizje, nie za plany, lecz za emocje. Zarządzanie nawet własnymi, prywatnymi emocjami nie jest łatwe, cóż dopiero powiedzieć o zarządzaniu emocjami zbiorowymi.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.