Googlowanie płótna
Wystawa "Koniec żartów" Tymka Borowskiego w warszawskiej galerii Kolonie. Młody artysta opowiada, jak najnowsze malarstwo radzi sobie z wyzwaniami ponowoczesnej epoki: chaosem poznawczym oraz informacyjnym
Kiedy w 2007 Tymek Borowski i Paweł Śliwiński kończyli wydział malarstwa warszawskiej ASP, o twórczości ich i Jakuba Ziółkowskiego mówiono: "zmęczona rzeczywistością".
Oderwanie się od społecznie zaangażowanej sztuki krytycznej i podążenie szlakiem abstrakcji niezwiązanej z krytyką rzeczywistości zwiastowało nowy oddech malarstwa polskiego. Dziś widać, że dla każdego z nich zmęczenie rzeczywistością było osobistą formułą, która ewoluuje w kierunku różnych poetyk.
Wchodząc do galerii z ulicy, bez wiedzy, kto to i co to, można pomyśleć - ciekawa zbiorowa wystawa abstrakcji. Od wycieczki w informel po kąty proste i formy geometryczne. Każde płótno w innej manierze, co obraz to inna abstrakcja. Z tego kapelusza form można wyciągnąć witrażowe, soczyste plamy kolorów, układające się we wzorzystą mozaikę na pierwszym obrazie. Dalej mocno przestylizowane popiersie człowieka utrzymane w czarno-białych tonach. Właśnie w tym ekspresyjnym, malowanym krótkimi cienkimi kreskami obrazie Borowski wkleił krótki cytat. Tu żarty się zaczynają, bo każdy podchodzi, czyta frazes o gospodarce neoliberalnej, który jest tylko fakturalnym urozmaiceniem.
Kolejne obrazy bez tytułu to zmagania Borowskiego z abstrakcyjną formą. Jedno z płócien przypomina znane z twórczości Władysława Strzemińskiego powidoki. Plamy kolorów ze zdecydowanie zaznaczonym konturem, w których można się doszukać nie tylko nawiązań do twórcy unizmu, lecz także aluzji do miękkich surrealistycznych przedmiotów Salvadora Dalego.
Następnie obraz, na którym błękitne tło wydobywa geometryczne, ciemne, metaliczne kształty. Kompozycja jak z zakładu metalurgicznego zachowuje jednak abstrakcyjną formę.
Nagle ta forma się urzeczywistnia. Bo oto stajemy przed największym płótnem. Obraz przedstawia poziome linie - półki, na których poustawiane zostały dziwne kształty. Arsenał form malarskich w użyciu Borowskiego, wszystko to, co widzieliśmy na wcześniejszych obrazach. Różne kształty, surowo geometryczne, obłe, miękkie, wreszcie antropomorficzne. Zazwyczaj na płótnie, w gąszczu abstrakcji mają one całkowicie niematerialny charakter. Tutaj ich wartość nabiera namacalnego wymiaru. Wygląda to tak, jakby abstrakcja była wyborem rzeczywistych form wstawionych w inny kontekst.
Tymek Borowski to ponowoczesny erudyta. Każdy przedmiot i kształt na jego obrazach ma odnośnik, jest jak wygooglowane w Wikipedii form malarskich hasło. Ale obcując z obrazami niespełna trzydziestoletniego artysty, nie musimy wertować pamięci w poszukiwaniu cytatów ze starożytnej Greki - wystarczy, że mamy zasugerowane przez niego fiszki. Każda z form na płótnach Borowskiego kojarzy się z czymś znanym, jest impulsem wysyłanym do widza przez współczesnego erudytę, który nie musi pamiętać całego kontekstu, wystarczy, że ma w głowie linki. Ten zbiór prac jest opowieścią o tym, jak dziś myślimy i w jak intrygujący sposób malarstwo może opowiadać o tych wyobrażeniowych strukturach.
Wystawa w galerii Kolonie składa się z zaledwie kilku płócien. A mimo to wydaje się znacznie ciekawsza od niedawnej retrospektywy Jakuba Juliana Ziółkowskiego w stołecznej Zachęcie. Ciekawsza, bo nie jest chaotyczną rekapitulacją dotychczasowego dorobku, lecz świadectwem tego, co zmęczony tyranią namolnej rzeczywistości artysta może zrobić z abstrakcyjnym malarstwem i w jaki sposób prowadzi dialog z tradycją. Tymek Borowski w swoich nowych obrazach wskazuje różne tropy i drogi artystyczne. Różne formuły malarskie są ilustracją ewolucji, na drodze której odnajduje wyrywkową, samplowaną rzeczywistość i wmontowuje ją w płótno.
@RY1@i02/2010/255/i02.2010.255.196.0041.001.jpg@RY2@
Bez tytułu (witraż)
@RY1@i02/2010/255/i02.2010.255.196.0041.002.jpg@RY2@
"Panorama 1"
Aleksander Hudzik
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu