Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

"Mały Książę" zachwyca ilustracjami, ale nie budzi takich emocji jak literacki pierwowzór

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

"Mały Książę" w rysunkowej adaptacji zyskuje nowy wyraz estetyczny, jednak traci część baśniowej magii.

Autor "Kota rabina" i "Klezmerów" jest jednym z najbardziej utalentowanych i pracowitych twórców komiksowych, cieszącym się zasłużoną sławą nie tylko w rodzimej Francji.

Nic więc dziwnego, że spadkobiercy Antoine’a de Saint-Exupery’ego zwrócili się właśnie do niego z prośbą o stworzenie komiksowej wersji słynnej baśni. Któż inny mógłby oddać jej głębię, specyficzną atmosferę i poetycką aurę, jeśli nie autor wykorzystujący w swojej twórczości wszelkie magiczne motywy od golemów po wampiry, nielękający się najtrudniejszych filozoficznych treści i posługujący się oryginalną, nieco oniryczną, a przy tym ciepłą kreską?

Strona plastyczna dziełka Sfara jest doskonała. Mały Książę nabrał życia i wyrazu, czytelnik od razu tonie w jego wielkich błękitnych oczach, a wykreowany przez Sfara świat pozostaje jednocześnie realistyczny i bajkowy. Lis i Róża zyskują formę idealną, trudno wyobrazić sobie doskonalszą. Pojawia się też postać autora narratora, której Sfar nadał oczywiście rysy Saint-Exupery’ego... i tu coś zaczyna się psuć.

Obrazowa dosłowność odbiera tej wspaniałej baśni o przyjaźni, stracie i tęsknocie uniwersalność. Niedomówienie zawsze pozostawia większe pole do popisu dla wyobraźni, pozwala nam dowolnie wypełniać zarysowane przez autora książki ramy.

Ponadto zwarta narracja rozłożona na komiksowe kadry staje się rozwlekła i nie budzi tak wielkich emocji jak lektura książki. Słynne cytaty, łącznie z wygłaszaną przez Lisa maksymą, że "dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu", brzmią ckliwie i wręcz podejrzanie, jak z newage’owego poradnika. Komiksowe medium okazuje się w tym przypadku bardzo nieporadne.

Czy to znaczy, że "Mały Książę" Sfara jest dziełem całkowicie nieudanym? Na pewno nie, jednak w żaden sposób nie może zastąpić oryginału, choć stanowi jego piękne plastyczne dopowiedzenie. Czytajmy więc Sfara razem z Saint-Exuperym, a nie zamiast niego.

@RY1@i02/2009/239/i02.2009.239.000.016b.001.jpg@RY2@

Joann Sfar narysował "Małego Księcia" oryginalną, oniryczną, a przy tym ciepłą kreską

Wydawnictwo Znak

@RY1@i02/2009/239/i02.2009.239.000.016b.002.jpg@RY2@

"Mały Książę", Joann Sfar

Wydawnictwo Znak

Katarzyna Nowakowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.