Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Dante Spinotti: jestem pewien, że trzeci wymiar to przyszłość kina

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

ROZMOWA

Nie mogłem obejrzeć tego filmu wcześniej w odpowiednich warunkach. Poza tym trzeba czasu i dystansu, by właściwie ocenić film. Operator przeskakuje z planu na plan, nie bierze udziału w powstawaniu ostatecznej wersji tego, co nakręcił.

To bodaj szósty raz, kiedy pracuję kamerą cyfrową. To zupełnie inne narzędzie niż taśma filmowa. Właściwie nie wpływa ona na koncepcję wizualną filmu, ale daje większe możliwości. Dzięki niej jesteśmy świadkami wielkiej rewolucji w sposobie robienia filmów. Największa różnica polega na tym, że wreszcie na bieżąco widzimy efekty naszej pracy. Właśnie skończyłem zdjęcia do najnowszych "Opowieści z Narnii". Kręciliśmy w Australii, a co pół godziny gotowy materiał lądował na biurku producenta w Stanach! Jestem miłośnikiem filmów w 3D. Jest to realna zmiana języka kina.

Pierwszym przełomem była rezygnacja z pracy w telewizji i decyzja, by zostać wolnym strzelcem. Hollywood wydawało mi się naturalną drogą. Miałem spore szczęście, że jako dziecko nauczyłem się angielskiego. Byłem jednym z tych dzieciaków, których rodzice ciągle pytają: co my zrobimy z tym chłopcem, czego on ma się uczyć? Posłali mnie do szkoły, w której wkuwałem łacinę i grekę i strasznie tego nie lubiłem. Wiedzieli, że ciągnie mnie do fotografii, więc w akcie desperacji wysłali mnie na rok do Kenii do wuja. Uważali, że to jedyna szansa, bym nauczył się jakiegoś fachu.

Kiedy się spotkaliśmy, Dino otworzył studio filmowe w Karolinie Północnej. Był człowiekiem wielkiej wizji, przekonanym, że nie wolno mu zapomnieć o włoskich korzeniach. Przy okazji nie chciał pracować ze śmietanką Hollywood. Zatrudniał Włochów i Brytyjczyków. O mnie wspomniał mu ktoś ze znajomych. Polubiliśmy się od razu. To on poznał mnie z Michaelem Mannem. Zwrócił na niego uwagę dzięki serialowi "Policjanci z Miami". To była pierwsza produkcja telewizyjna, w której tyle uwagi poświęcono stronie wizualnej: pięknie ubrani ludzie, garnitury od Versace i Armaniego. To była nowość. Przez telefon Dino powiedział mi: Dante, muszę cię poznać z pewnym młodym zdolniachą, przylatuj do nas, do Karoliny Północnej. Złapaliśmy kontakt i zrobiliśmy razem "Łowcę", który wprowadził mnie na amerykańskie salony. Michael pokazał mi, jak bardzo można się zaangażować w robienie filmu, wykrzesać z siebie entuzjazm przez 24 godziny na dobę. Zanim go poznałem, taki reżyser istniał tylko w moich marzeniach.

Pamiętam przygotowania do tego filmu. Ciemny, ponury piątek w Pittsburghu. Ja sam i bez pomysłu. Myślałem o samobójstwie. Po południu wybrałem się do kina. Grali film Todda Solondza. Kupiłem bilet, ale zamiast na jeden film poszedłem na pięć. Oglądałem po kilka minut, a potem jak podglądacz zakradałem się do następnej sali i patrzyłem na fragment kolejnego. Miałem nadzieję, że któryś naprowadzi mnie na pomysł, jak powinienem nakręcić "Cudownych chłopców". W końcu olśnienie: ruchliwa kamera, dużo zbliżeń i Pittsburgh jako jeden z bohaterów. Miasto ważne jak u Felliniego.

Absolutnie Fellini. Jedyny film, na którym w życiu płaczę, to "Osiem i pół" - podczas końcowej sceny z cyrkiem, z muzyką Nino Rotty. Fellini to chyba jedyny reżyser, któremu udało się opisać Włochów. Był prawdziwym magiem.

@RY1@i02/2009/234/i02.2009.234.000.016a.001.jpg@RY2@

Robert De Niro w filmie "Gorączka" w reżyserii Michaela Manna ze zdjęciami Dante Spinottiego

BE&W

@RY1@i02/2009/234/i02.2009.234.000.016a.002.jpg@RY2@

Na festiwalu Plus Camerimage trwa retrospektywa jego filmów

*, wybitny włoski operator, autor zdjęć m.in. do filmów Michaela Manna.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.