Edgar Allan Poe w konwencji pop
Warszawska inscenizacja okazała się świetnym spektaklem teatralnym i mierną operą. Czy taka jest przyszłość teatru muzycznego?
Muzyka Philipa Glassa nie zaskoczyła, nie zachwyciła i nie rozczarowała. Zbiór kilkudziesięciu sprawdzonych przez minimalistę motywów powracał w coraz to nowych konstelacjach o wielkiej hipnotycznej sile oraz ilustracyjnej sugestywności. Z zamkniętymi oczami można było zgadywać, że spektakl dobił właśnie do sceny żałobnej albo budzącego optymizm poranka. Zespół pod dyrekcją Wojciecha Michniewskiego dobrze poradził sobie z niewinnie brzmiącą, ale najeżoną rytmicznymi pułapkami partyturą.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.