Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Trenował strzelanie całe lato, by w Vancouver walczyć o medale

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

ROZMOWA

MARTA PYTKOWSKA:

TOMASZ SIKORA*:

Nie, to jakieś plotki. Ktoś tam nam mówił, że w lasach są drapieżne zwierzęta. Żadnych jednak nie spotkaliśmy.

Przygotowania rozpocząłem na początku czerwca, a nie jak przed rokiem w maju. Specjalnie nie jechaliśmy w czerwcu do tunelu (specjalny obiekt treningowy - red.), tak żeby poczuć głód nart. No i teraz na lodowcach było znacznie więcej przyjemności. Czy coś się zmieniło? Więcej pracowaliśmy nad siłą i dynamiką, a to głównie ze względu na specyfikę tras olimpijskich. W Vancouver nie ma długich podbiegów, są raczej krótsze i szybkie. Nie ma miejsca na odpoczynek, bez przerwy trzeba pracować. Martwią nas zapowiedzi meteorologów - podczas igrzysk mają być dodatnie temperatury. Naturalnie śniegu nie zabraknie, bo zawsze można go dowieść, ale ja wolałbym rywalizować w temperaturze minus 15 st. C niż w dodatniej. Na to jednak wpływu nie mamy.

U góry było go trochę, ale nie nadawał się do testowania sprzętu. Sam musiałem biegać na nartach pożyczonych od serwismenów, by nie niszczyć własnych. Dopiero na lodowcu we Włoszech mogliśmy testować sprzęt przez 10 dni.

Po poprzednim sezonie zostawiłem sobie sześć najlepszych par nart, około dwadzieścia par dołożyła mi teraz firma Fisher. Nasi serwismeni testowali je w czerwcu, wyniki są bardzo obiecujące. Sześć par jest specjalnie przeznaczonych na cieplejsze warunki w Vancouver.

Nie, ale nigdy w przeszłości zmiany nie wychodziły mi na dobre, dlatego ograniczam je do minimum. Zdecydowałem się jednak na zmianę kolby przy karabinie, bo stara była już trzykrotnie złamana i gdyby przydarzył mi się wypadek, to na igrzyska jechałbym ze sklejaną kolbą lub z zupełnie nową. A tak na tym sprzęcie trenuję od lipca i na niespodziankę nie ma miejsca. Mój karabin zmienił też kolory, teraz jest czerwony z elementami białymi i czarnymi. Mam nadzieję, że przydarzy się ładna słoneczna pogoda na zawodach, to będzie można zobaczyć, jak mieni się w słońcu i zmienia kolory.

Cóż, to już ich problem. Ja natomiast muszę się skupić na własnym strzelaniu, z którym w poprzednim sezonie nie zawsze było idealnie. W tym roku zakupiono nam specjalny program do treningów na sucho, z którego w poprzednich latach dużo korzystali Rosjanie, a wiadomo jak oni strzelają. Dzięki niemu bardzo łatwo wychwycić błędy, komputer notuje, co się dzieje tuż przed oddaniem i po oddaniu strzału. U mnie np. był problem ze strzelaniem w pozycji stojącej. Strzały uciekały mi za bardzo na prawo, podczas gdy powinny być rozłożone równomiernie po całej tarczy. Udało nam się wyeliminować sporo błędów i w obecnej chwili wszystko wygląda tak, jak powinno. Mam nadzieję, że tak też będzie podczas zawodów.

Naturalnie marzy mi się taki początek, ale jeśli tak się nie stanie, to tragedii nie będzie. W tym roku zupełnie nie przygotowuję się do PŚ. Chciałbym startować jak najlepiej, a wszystko, co zdobędę, będzie dla mnie bonusem przed igrzyskami.

Jeszcze przed rozpoczęciem sezonu wystartuję w zawodach FIS-owskich w fińskim Muonio. Później będzie z tym jednak bardzo ciężko, ponieważ kalendarze startów zupełnie się nie pokrywają i musiałbym ciągle zmieniać miejsce pobytu. A to nie ma sensu. Możliwe jednak, że wystartuję w Canmore tuż przed igrzyskami. To będzie dobra rozgrzewka tuż przed walką o medale - zamiast startu kontrolnego normalna rywalizacja, tak by zwiększyć poziom adrenaliny.

O minimum dla sztafety będzie bardzo ciężko. Chłopaki zrobili duże postępy i nieraz mieli lepsze wyniki ode mnie w testach, ale może się to okazać niewystarczające. To jest jednak sport i wszystko możliwe. Dla mnie nie ma większej różnicy, czy w Vancouver miałbym wystartować w 4 czy 5 biegach. A sztafeta to coś wyjątkowego, bieg, w którym ta adrenalina jest znacznie większa niż w biegu indywidualnym.

To okaże się dopiero na trasie.

@RY1@i02/2009/214/i02.2009.214.000.019a.001.jpg@RY2@

Tomasz Sikora

Jerzy Kleszcz Newspix pl

* 12 stycznia podczas gali w Ruhpolding odbierze Oscara dla najlepszego biatlonisty roku, który jest przyznawany przez trenerów wszystkich ekip. Zawodnik Dynamitu Chorzów w Niemczech wystąpi najprawdopodobniej tylko w biegu ze startu wspólnego

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.