Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Zobaczyć Kazachstan, czyli szukam chętnych na wyprawę życia

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 21 minut

Przygotowanej oferty wyjazdu do tego kraju nie znajdziemy w wyszukiwarce internetowej, nie dowiemy się o niej od znajomych, nie wskaże jej kazachstański wydział konsularny ani związek turystyczny

W ofertach polskich firm turystycznych próżno szukać zorganizowanych wyjazdów do Kazachstanu. Pośrednictwo w uzyskaniu wizy, rezerwacja hotelu, zakup biletów lotniczych - to w zasadzie wszystko, co proponują. Niektóre biura, nieliczne zresztą, deklarują, że "przymierzają się" do tego kierunku, tylko chętnych brak, a jeżeli już tacy są, to raczej jeżdżą w interesach.

Prawdę mówiąc, i rezerwację hotelu w Kazachstanie, i zakup biletów lotniczych do tego kraju można załatwić samemu, przez internet. Biuro podróży nie jest do tego potrzebne, choć niejedno oferuje takie usługi. Jedynie o wizę można się postarać za jego pośrednictwem, bo wniosku nie można złożyć na odległość, choć na stronie ambasady Kazachstanu w Polsce można pobrać odpowiedni formularz.

I to są jedyne ułatwienia w podróży w tamte strony świata.

O wycieczce zorganizowanej od A do Z przez firmę turystyczną działającą między Odrą a Bugiem nie ma mowy. Takiej gotowej oferty nie znajdzie wyszukiwarka internetowa, o takiej nie dowiemy się ze słyszenia, nie wskaże jej też wydział konsularny Kazachstanu. Nie podpowie jej istniejący w tamtym kraju związek, który zrzesza nie tylko kazachskie towarzystwa turystyczne, ale także tamtejsze hotele, restauracje, linie lotnicze czy nawet ubezpieczycieli. A przecież ambasada Kazachstanu zachęca na swojej stronie internetowej do poznawania jego atrakcji turystycznych. Swego czasu przygotowała specjalną prezentację na spotkanie w stowarzyszeniu Globtroter), robi to też przy innych okazjach.

Znają wreszcie świetnie to miejsce na ziemi ornitolodzy z całego świata, którzy zjeżdżają tam, aby zobaczyć barwne "zgromadzenie" ptaków, w tym różowe flamingi. Z tej atrakcji słynie wioska Kurgaldżyno, położona 130 km od Astany, obecnej - od 11 lat - stolicy Kazachstanu.

Żeby to zobaczyć, a także inne rejony Kazachstanu, pozostaje wyprawa na własną rękę. Wszystkie nasze próby znalezienia firmy, która w swoim katalogu miałaby gotowy pomysł na wyjazd do tego kraju, spełzły na niczym. I to mimo znacznie większych niż przed laty możliwości szybkiego wyszukiwania ofert zagranicznej turystyki. Może nie mieliśmy szczęścia, ale od jednego z rodzimych jej organizatorów usłyszeliśmy wprost: żadne polskie biuro nie ma ofert wyjazdowych do tego kraju.

Tymczasem Polacy tam jeżdżą. Ponoć rocznie kilka tysięcy osób odwiedza Kazachstan.

- To chyba z sentymentu - oceniono w jednym z biur podróży.

- To raczej w interesach - stwierdzono w innym, podkreślając, że Kazachstan to kierunek wyjazdów głównie biznesowych.

Czy tylko? Polacy wybierają się tam także na wakacje. Na stronach internetowych można znaleźć relacje z takich podróży. Należą co prawda do nielicznych, ale pokazują, że polscy turyści i tam szukają nowych miejsc do odkrycia, chcą się sprawdzić w nieznanym. Jedna z takich wypraw biegła tranzytem przez Ukrainę i Rosję, a potem przez cały Kazachstan. Para zapaleńców przemierzyła wówczas (było to w 2004 roku) w ciągu 36 dni małym samochodem 15 903 km, z czego 500 km w Polsce, 3778 km na Ukrainie, 4393 km w Rosji i 7232 km w Kazachstanie.

Nie byli jedynymi, których zainteresowała ta część Azji. Ś wiadczą o tym nie tylko publikowane (co prawda rzadko, ale jednak) w internecie wspomnienia z wyjazdów w tamte strony, ale także zaproszenia do wspólnych wypadów. Na przykład: poszukujemy chętnego na wyprawę Azja 2008, trasa - Kazachstan, Ukraina, Chiny, Laos, Tajlandia, albo: szukam chętnych na wyprawę off road (to już propozycja z tego roku) - zwiedzimy cały Kazachstan w ciągu miesiąca, mamy do dyspozycji cztery auta terenowe, będziemy spać pod namiotem, zjemy to, co upolujemy...

- Prowadzę biuro podróży na zamówienie klientów. Zainteresowania Kazachstanem nie ma - mówi Marek Pietrowicz, właściciel biura podróży Pietrowicz Travels w Poznaniu, organizator wielu wyjazdów w nieznane, znany m.in. z pięciu wypraw dookoła świata, ponadto w Himalaje, na Antarktydę, do krajów Ameryki Południowej czy na Wyspę Wielkanocną. Nie znaczy to jednak, że przygotowanie wyjazdu do Kazachstanu nie jest możliwe. Musi być jednak spełnione kilka warunków. Przede wszystkim taki, że tamtejsza firma turystyczna, która na miejscu miałaby zapewnić określone usługi związane z wycieczką, wywiąże się ze swych zobowiązań.

- Muszę mieć chociażby pewność, że przedstawiciel kazachstańskiego biura podróży będzie czekał na gości z Polski po ich przyjeździe - wyjaśnia Pietrowicz.

- Ponieważ nie mam takiej gwarancji - dodaje - nie mogę ryzykować wysłania zaliczki, co zwykle robię. Samo przesłanie pieniędzy nie jest problemem. Problem w tym, że chodzi o nieznany rynek, a ja muszę zapewnić klientom to, co obiecałem. Dlatego potencjalny partner kazachstański powinien dać się przekonać do zapłaty gotówki dopiero po wylądowaniu naszych turystów. Nie mogę narażać ich na niespodzianki, jakich np. doznała kiedyś wycieczka wysłana z innego biura nad Bajkał - mimo deklaracji lokalnej firmy turystycznej nikt nie zarezerwował hotelu, nie wykupiono też miejscówek kolejowych i trzeba było do pociągu wciskać się na siłę, bo kolejny odjeżdżał za kilka dni...

O konieczności nawiązywania kontaktów z odpowiednimi kontrahentami w Kazachstanie zwraca także uwagę Waldemar Ławecki, właściciel warszawskiego biura turystycznego Bezkresy, specjalizującego się w wyjazdach na wschód.

Ławecki ma w swojej ofercie wyprawy m.in. do Uzbekistanu, w Himalaje, na Kamczatkę. Według właściciela Bezkresów ważne jest znalezienie partnera, który zagwarantuje opiekę na miejscu, nocleg, transport. Poza tym - jak wskazuje - zainteresowanie wyjazdami turystycznymi do Kazachstanu jest znikome. Jeśli będą i chętni, i właściwy kontrahent, w ofercie biura mogą znaleźć się zarówno typowe wycieczki ze zwiedzaniem (np. pociągiem z południa na północ kraju i z kilkudniowymi pobytami w wybranych miejscach), jak i specjalistyczne wyprawy dla niewielkich kilkuosobowych grup.

Prawdopodobnie wzięciem cieszyłyby się wyjazdy na polowania. Taki wypad, trwający minimum dwa tygodnie, kosztowałby co najmniej 10 tys. zł, nie licząc wydatków na broń, amunicję czy opłat za odstrzały. Kto wie, może kiedyś dojdzie do skutku.

Na razie właściciel Bezkresów tworzy listę kontaktów z klientami, których interesują wyjazdy w nieznane. Jest ich ponad 20. Jednocześnie przygotował już ofertę podróży, w której Ałmaty, dawna stolica Kazachstanu, jest głównym miastem noclegowym. To wyjazd na 12 dni, jednak nie wyłącznie do tego kraju, ale także do sąsiedniego Turkiestanu i Kirgistanu. Na razie nikt z tej propozycji nie skorzystał.

W ocenie Waldemara Ławeckiego, na razie Kazachstan będzie miał większe szanse powodzenia wśród turystów, jeśli nie będzie jedynym docelowym krajem wycieczki. Powinien znajdować się w programach wyjazdów do Azji Środkowej, trwających na przykład 18-25 dni, których trasy przebiegałyby przez terytoria kilku, najwyżej pięciu, tamtejszych państw, w tym Uzbekistanu (do którego z Bezkresami wyjeżdżają już kilkunastoosobowe grupy Polaków), czy Tadżykistanu.

Podobną myśl rzuca Marek Pietrowicz. I on twierdzi, że ewentualną zorganizowaną podróż do Kazachstanu należy uwzględnić w imprezie obejmującej w sumie dwa, trzy kraje do zwiedzenia. Dlaczego nie sam Kazachstan? - Bo to biała plama turystyczna.

Rzecz w tym, że zarówno klienci, jak i organizatorzy turystyki zagranicznej pytają, co ciekawego można tam zobaczyć - czy do tego dużego kraju (dziewięć razy większego niż Polska), kojarzonego z bezkresnymi stepami, warto lecieć tysiące kilometrów, na dodatek z przesiadkami, bo bezpośrednich lotów nie ma, i płacić za to tysiące złotych.

- Bilet do Ałmaty, kupiony w Lufthansie, kosztuje ok. 4 tys. zł, czyli ok. 2 tys. dol. Za takie pieniądze można polecieć do Tokio, Bangkoku, na Hawaje. Do Hongkongu nawet jest taniej - podkreśla Pietrowicz. I wylicza dalej: średnia cena za hotele wynosi w Kazachstanie ok. 200 dolarów za dobę. To trzy razy więcej, niż żądają gdzie indziej za standard. Na turystycznej mapie świata klienci mają do wyboru 190 krajów - muszą wiedzieć, że naprawdę opłaca się zobaczyć właśnie ten. Zwiedzanie kosmodromu Bajkonur, gdzie zresztą nie ziściły się plany organizowania dla turystów wstępnych szkoleń kosmonautów (takie symulacje lotów rakietą można natomiast przeżyć na Florydzie), to za mało. Tym niemniej Marek Pietrowicz nie wyklucza podjęcia prac nad włączeniem do swojego programu wyjazdów także w tamte rejony Azji, aby pierwsze oferty wprowadzić do sprzedaży na przykład wiosną 2010 roku.

Właśnie, może brakuje reklamy. Gdzie? - Na targach w Berlinie, Londynie czy w Polsce - wyjaśniają szefowie biur podróży. Tymczasem, według informacji Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP w Ałmaty, począwszy od 2001 roku przedstawiciele Kazachstanu stale biorą udział w najważniejszych międzynarodowych targach i wystawach turystycznych, organizowanych w Berlinie, Londynie, Moskwie, Madrycie. Władze tego kraju stawiają ostatnio na turystykę, traktując ją jako jedną z ważniejszych dla rozwoju gospodarki dziedzin. Ta obiecująca gałąź wymaga jednak wielu nakładów. Od inwestorów zagranicznych oczekuje się np. realizacji projektów związanych z tworzeniem nowych ośrodków, jak i odbudową i modernizacją istniejących. W budowę hoteli angażują się już znane światowe sieci Kempiński i Marriott.

Obecnie w Kazachstanie działa ok. 370 hoteli i moteli. Są one w stanie udostępnić jednocześnie noclegi dla około 40 tys. osób.

Dla polskich turystów na razie to wciąż wspomniana biała plama turystyczna - kraina, gdzie step ciągnie się po horyzont. To prawda, że stepowa, na dodatek także i pustynna, ale to krajobraz urozmaicony również w góry (też wysokie, ośnieżone), krystaliczne jeziora, rozległe lasy i z dostępem do Morza Kaspijskiego, największego na świecie bezodpływowego zbiornika wodnego.

W kraju tym możliwe są wyprawy geologiczne, wędrówki po pustyniach i stepach, wyprawy zoologiczne i florystyczne, jazdy konne. Można także organizować polowania i imprezy sportowe na podstawie odpowiednich licencji.

Najmniej natomiast są wykorzystane możliwości uprawiania sportów górskich. Planowane w 2011 roku w Ałmaty zimowe igrzyska azjatyckie AZJADA będą okazją do rozbudowy kompleksów sportowych, co zresztą już rozpoczęto. Jest to ponadto kraj wielu kontrastów. Z jednej strony miasta, gdzie jadący ulicą lexus nie jest niczym zadziwiającym. Wśród nich szczególnie wyróżniająca się nowoczesna, zbudowana od podstaw i z rozmachem stolica Astana. Z drugiej - wsie, gdzie wóz zaprzężony w osła to wciąż ważny środek transportu. To wreszcie kraj 27 tysięcy antycznych zabytków.

Kazachstan leży na styku głównych szlaków transportowych pomiędzy Europą i Azją, Wschodem i Zachodem. Jego południe, przylegające do średniowiecznego Szlaku Jedwabnego, to wyjątkowy zbiór pomników historii, archeologii, architektury i kultury. Jak dotąd, na terytorium Kazachstanu zlokalizowano 22 starożytne osady.

Jedwabnemu Szlakowi przypisuje się wielkie możliwości rozwoju międzynarodowej i wewnętrznej turystyki Kazachstanu. Trwa bowiem odbudowa tamtejszych zabytków, odtwarzanie uczestnictwa kraju w tej transkontynentalnej trasie turystycznej "Wielki Szlak Jedwabny", realizowanej pod egidą Światowej Organizacji Turystycznej (SOT) we współpracy z UNESCO.

Jednak żeby to zobaczyć, trzeba rzecz jasna mieć i czas, i pieniądze oraz przemierzyć szmat drogi. Dzielące nas od Kazachstanu tysiące kilometrów pokonał swego czasu wędkarz z Zamościa.

Z kilkoma Polakami spędził tydzień w delcie rzeki Ili, znanej także z wędkarskich obozów dla przybyszów z całego świata. I odniósł tam niebywały sukces - złapał suma, który mierzył ponad 2 metry. To była - jak potem mówił - wyprawa jego życia.

W Kazachstanie nie brakuje restauracji, knajp, barów, pubów. W dużych miastach wieczorami są pełne gości. Klienci mają do wyboru urozmaiconą kuchnię, nie tylko lokalną z baraniną w roli głównej. Można zamówić dania rosyjskie, potrawy z makaronem, ryżem, także sushi czy sałatkę grecką. Biesiadować przy tym można, siedząc po turecku czy nawet półleżąc w stylizowanej jurcie albo w innym odpowiednio przystosowanym do tego wydzielonym miejscu restauracji. Dane jest to nie tylko w dużych aglomeracjach, ale także w przydrożnych knajpach.

@RY1@i02/2009/193/i02.2009.193.184.004a.101.jpg@RY2@

Koń zawsze był tu nieodłącznym elementem tradycyjnego stylu życia. Również dziś jeźdźcy to częsty widok

Joerg Mueller/VISUM/FORUM

@RY1@i02/2009/193/i02.2009.193.184.004a.102.jpg@RY2@

Kiedyś był tu step. Dziś jest nowoczesna stolica - Astana

Katarzyna Mokrzycka

@RY1@i02/2009/193/i02.2009.193.184.004a.103.jpg@RY2@

Sokolnik w odświętnym stroju

Katarzyna Mokrzycka

Iwona Jackowska

iwona.jackowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.