Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Uwolnić horyzont

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Wystawa "Powidoki życia. Władysław Strzemiński i prawa dla sztuki" pokazuje współtwórcę polskiej awangardy jako artystę społecznika realizującego radykalne postulaty zarówno w obiegu galeryjnym, jak i w życiu codziennym

Przygotowana przez łódzkie Muzeum Sztuki ekspozycja to retrospektywa. W zaadaptowanej na galerię dziewiętnastowiecznej przędzalni w centrum Manufaktura znalazło się 170 z liczącego 200 obiektów dorobku artysty. Zwiedzając, kluczymy po labiryncie. Patrząc z góry, dostrzeglibyśmy ukryty przekaz tekstowy - ściany działowe układają się w neologizm ZEITTRAUM. Ułożyła go z konstruktywistycznych czcionek zaprojektowanych przez Strzemińskiego w latach 30. kuratorka wystawy, rzeźbiarka Katia Strunz. Można to interpretować jako wprowadzenie a zarazem puentę ekspozycji. - Słowo ZEITTRAUM jest niemalże tożsame z wyrazem "Zeitraum", "Zeit" to czas, a "Raum" - przestrzeń, "Traum" - marzenie senne. ZEITTRAUM może więc oznaczać sen o czasie lub czas snu - wyjaśnia niemiecka artystka. Tę inscenizację można traktować jako wprowadzenie, a zarazem podsumowanie twórczości Władysława Strzemińskiego, w której surrealizm i postulaty nieskrępowanej ekspresji twórczej sąsiadowały z zaangażowaniem w sztukę społeczną i pracę organicznikowską. Radykalizm artysty urodzonego w Mińsku na Białorusi (1893 - 1952) w dużej mierze był wynikiem traumatycznych doświadczeń z okresu I wojny światowej. Władysław Strzemiński był oficerem carskiej armii. W trakcie walk został ciężko ranny: stracił rękę i nogę. Po rewolucji znalazł się w ZSRR - zaczynał karierę zafascynowany dokonaniami pioniera awangardy Kazimierza Malewicza. Był ideowym lewicowcem, ale szybko dostrzegł, że zaprowadzany w Związku Sowieckim nowy porządek jest upiornym i niebezpiecznym mirażem. Na początku lat 20. wraz z żoną, rzeźbiarką Katarzyną Kobro uciekł z totalitarnej utopii. Trafił do Wilna, gdzie zorganizował wystawę sztuki nowoczesnej, uznawaną za założycielski impuls rodzimego konstruktywizmu.

Kolejnym, jak się okazało, docelowym - topograficznie, artystycznie i mentalnie - przystankiem była Łódź. W fabrycznej metropolii wraz z Katarzyna Kobro, Henrykiem Stażewskim, Janem Brzękowskim i Julianem Przybosiem stworzył kolektyw a. r. Formacja zbierała dzieła (prace ofiarowali im m.in. Pablo Picasso i Hans Arp), które złożyły się na pionierską kolekcję sztuki współczesnej. Na początku lat 30. zbiór przekazano Muzeum Sztuki - bez tej darowizny zasoby placówki straciłyby swój unikalny charakter.

W Łodzi Strzemiński zaangażował się w dydaktykę - uczył drukarstwa w publicznej szkole zawodowej. Postulat uprawiania sztuki próbował realizować też w architekturze. Na wystawie prezentowany jest rękopis projektów przebudowy łódzkiej aglomeracji w miasto idealne, otwartą, funkcjonalną metropolię, która uwolni człowieka z opresji przestrzeni. Artysta badał wpływ systemu zabudowy na psychikę. Istniejącą urbanistykę uważał za "zamykającą widok na dalekie horyzonty" i odbierającą "widzowi zaufanie do własnych sił".

Tytuł wystawy jest cytatem z malarskiego cyklu artysty, niezwykle istotnego dla jego dojrzałej twórczości. "Powidoki" - o których pisał m.in. w słynnym traktacie "Teoria widzenia" - są fenomenem z pogranicza optyki, filozofii i metafizyki. To coś w rodzaju pamięci, którą przechowuje ludzkie oko. Siatkówka oka zatrzymuje obraz dłużej, niż trwa moment oglądania. Oglądane obrazy nakładają się na siebie, co rewiduje naszą percepcję. Na początku pod względem optycznym, a kiedy uruchamiamy wiedzę i doświadczenie - zmienia sposób, w jaki oceniamy rzeczywistość. Widać to w pracach będących reakcją na traumę okupacji - rysunkom z cykli "Wojna domom", "Deportacje" i "Moim przyjaciołom Żydom". Rozmazane, półabstrakcyjne obrazy są świadectwem wielkiej traumy i utraty wiary w artystyczne ideały. Władysław Strzemiński powróci do nich po wojnie.

Najpierw wda się w dialog z socrealizmem - namaluje portety pracujących robotników oraz rolników. Potem kolejny raz będzie próbował zaszczepić nowatorską estetykę w życiu codziennym. Zaprojektuje meble do pracy i wypoczynku, abstrakcyjne wzory na firanach, makatach i tapetach. Produkowane na masową skalę trafią one pod strzechy. Nowoczesna sztuka - tak jak chciał - przekroczy mury galerii.

@RY1@i02/2010/245/i02.2010.245.196.0041.001.jpg@RY2@

"Kompozycja architektoniczna"

@RY1@i02/2010/245/i02.2010.245.196.0041.003.jpg@RY2@

@RY1@i02/2010/245/i02.2010.245.196.0041.002.jpg@RY2@

"Kompozycja syntetyczna"

Cezary Polak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.