Australia
Hollywood pokochało Australijczyków. Z wzajemnością. Wykształceni na Antypodach filmowcy wnieśli do Fabryki Snów świeże spojrzenie, niepokorne podejście do filmowej materii, czasem swoje mistrzowskie dotknięcie. I zaskakująco wielu zrobiło w Hollywood karierę. Oto kilku reżyserów, których nazwiska trzeba - z rozmaitych powodów - znać.
Klasyków nikomu chyba przedstawiać nie trzeba: Peter Weir i Bruce Beresford to najbardziej utytułowani australijscy filmowcy. Weir zdobył sławę onirycznym "Piknikiem pod Wiszącą Skałą", w USA zrobił oszałamiającą karierę. Był sześciokrotnie nominowany do Oscara, w tym cztery razy dla najlepszego reżysera (za "Świadka", "Stowarzyszenie umarłych poetów", "Truman Show" oraz "Pana i władcę - na krańcu świata"). Beresford nominacje otrzymał zaledwie dwie, za to wyreżyserowany przez niego komediodramat "Wożąc panią Daisy" zdobył nagrodę Akademii dla najlepszego filmu.
Silną reprezentację w Hollywood ma także kino popularne. Do czołówki hollywoodzkich twórców należą George Miller (od kręconego w Australii "Mad Maksa" przeszedł daleką drogę do filmów dla dzieci, takich jak "Babe: świnka w mieście" i "Happy Feet"), Philip Noyce ("Patriot Games", "Salt"), Russell Mulcahy ("Nieśmiertelny", "Resident Evil: Zagłada"), Fred Schepisi ("Wydział Rosja", "Lemur zwany Rollo") i najambitniejszy z tej grupy twórców Roger Donaldson - urodzony w Australii, lecz na stałe mieszkający w Nowej Zelandii ("Angielska robota", "Bounty", "Rekrut").
Przyszłość hollywoodzkich widowisk też należy - przynajmniej częściowo - do Australijczyków. Ostatniego słowa nie powiedzieli przecież twórcy średniego i młodego pokolenia: Alex Proyas ("Kruk", "Ja, robot"), Andrew Dominic ("Zabójstwo Jessego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda"), James Wan (współautor gigantycznego sukcesu serii "Piła") i przede wszystkim Baz Luhrmann ("Moulin Rouge", "Australia").
Natomiast widzowie zmęczeni wybuchowym i rozpędzonym kinem akcji mogą zawsze sięgnąć po filmy mistrzów nastrojowego i inteligentnego kina: Paula Coksa ("Vincent", "Niewinność", "Molokai - historia ojca Damiana") czy Gillian Armstrong, która hollywoodzką sławę zdobyła, przenosząc na ekran klasykę amerykańskiej powieści "Małe kobietki".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu