Hity tygodnia
Tom Cruise na zagranie Bonda nie ma szans, ale ma apetyt na miano gwiazdora kina akcji. Jako agent służb specjalnych Ethan Hunt ratuje świat przed zagładą. W drugiej części serii "Mission: Impossible", która powstała na podstawie telewizyjnego serialu, zadaniem Hunta jest przejęcie śmiercionośnego wirusa o nazwie Chimera wraz z antidotum. Na przesyłkę czyhają terroryści pod wodzą eksagenta Ambrose’a, pragnącego przetestować na ludzkości nowy wirus. By uzyskać przewagę, Hunt werbuje do pomocy byłą kochankę Ambrose’a, urodziwą złodziejkę Nyah Hall (gorąca Thandie Newton), która szybko podbija jego serce. O ile pierwsza część "Mission: Impossible" wyreżyserowana przez Briana de Palmę była szpiegowskim thrillerem, o tyle sequel to widowiskowe kino akcji. Nie może być jednak inaczej, gdy po drugiej stronie kamery staje Chińczyk John Woo.
@RY1@i02/2010/235/i02.2010.235.196.0008.001.jpg@RY2@
Złośliwi twierdzą, że jedynie dzięki ubogiej mimice Arnold Schwarzenegger wypadł tak przekonująco jako okrutny "Terminator". W drugiej części filmu Arnie znowu gra cyborga T-800 i idzie mu nawet lepiej niż za pierwszym razem. W 2029 roku sztuczna inteligencja Skynet, dowodząca wojną robotów z ludźmi, wysyła w przeszłość cyborga T-1000 (Patrick). Jego zadaniem jest zamordowanie przyszłego dowódcy ludzi Johna Connora (Furlong), syna Sarah Connor (Hamilton). Ludzie także wysyłają w wiek XX cyborga - przeprogramowany starszy model T-800 (Schwarzenegger), dokładnie taki sam, jaki próbował wcześniej zabić Sarah. Tym razem misją T-800 jest chronić jej nastoletniego syna przed niemal niezniszczalnym wrogiem zbudowanym z płynnego metalu. "Terminator 2: Dzień Sądu" to najlepszy film z czteroczęściowego już cyklu.
@RY1@i02/2010/235/i02.2010.235.196.0008.002.jpg@RY2@
Podobno rolę Michaela Corleone miał zagrać blond przystojniaczek Ryan O’Neal, a złowrogiego don Vita Corleone - poczciwy Ernest Borgnine. Filmowa magia na szczęście zadziałała i przed kamerą stanęli odpowiednio: Al Pacino i Marlon Brando, a za kamerą - Francis Ford Coppola. Razem stworzyli dzieło wybitne. Dla większości kinomanów najważniejsza pozostaje jednak fabuła - soczysta i krwista historia rodziny Corleone, która po trupach zmierza na mafijny Olimp i trupami swoich synów za to płaci. A w końcu i tak dosięga ją banalny ludzki los jak don Vita, który umiera w towarzystwie niczego nieświadomego malutkiego wnuczka. Co ciekawe, ta wzruszająca, kto wie, czy nie najlepsza w całym filmie, scena miała wyglądać zupełnie inaczej. Po prostu mały aktor odmawiał współpracy i reagował tylko na zabawy Brando z pomarańczami.
@RY1@i02/2010/235/i02.2010.235.196.0008.003.jpg@RY2@
"Gladiator" nie analizuje upadku Imperium Rzymskiego ani nie ukazuje mechanizmów władzy starożytnych cesarzy. To tylko obraz przygodowy. A jednak megaprodukcja Ridleya Scotta przywróciła widzom wiarę w wielkie widowiska historyczne w stylu tych z lat 60. ubiegłego wieku. To przypowieść o dobrym cesarzu, złym tyranie i sprawiedliwym mścicielu. Dobrym cesarzem jest tu żyjący pod koniec II wieku naszej ery i zawsze w historii idealizowany Marek Aureliusz (Harris). Potworem - Kommodus (Joaquin Phoenix z obłędem w oczach), z którego Scott zrobił kazirodcę i ojcobójcę. Zleca on także morderstwo dowódcy wojsk cesarskich i wiernego druha Aureliusza, typowanego przez niego na następcę - Maximusa (Russell Crowe), wraz z całą jego rodziną. Cudem unikając śmierci, Maximus zostaje wzięty w niewolę i wyszkolony na gladiatora...
@RY1@i02/2010/235/i02.2010.235.196.0008.004.jpg@RY2@
Rok 1952. Dwaj młodzi Argentyńczycy - późniejszy Ernesto "Che" Guevara i jego przyjaciel Alberto Granado - opuszczają rodzinne Buenos Aires i na rozklekotanym motocyklu wyruszają w romantyczną kilkumiesięczną podróż w poszukiwaniu prawdziwego oblicza Ameryki Południowej. Ernesto to jeszcze 23-letni student medycyny, zaś jego towarzysz, 29-letni Alberto, jest biochemikiem. Trafiają na wyżyny Machu Picchu, gdzie odnajdują ruiny imperium Inków, docierają też do kolonii trędowatych w głębi peruwiańskiej dżungli. Dzięki tej wyprawie odkrywają świat biedy i niesprawiedliwości, a w Che rodzi się późniejszy bojownik. Dzienniki oparte na zapiskach Alberto Granado oraz "El Che" ukazują początki drogi wiecznego rewolucjonisty. Nie jest to jednak film dokumentalny. Reżyser pokazuje, jak w młodym Che powoli rodzi się bunt przeciwko rzeczywistości.
@RY1@i02/2010/235/i02.2010.235.196.0008.005.jpg@RY2@
Akcja rozgrywa się na moment przed wybuchem I wojny światowej w sielskiej wsi, gdzieś w północnych Niemczech. Haneke portretuje wiejską społeczność oczyma przybysza z zewnątrz, nauczyciela relacjonującego historię, w której odegrał rolę aktywnego świadka. Austriacki reżyser sugeruje kryminalną zagadkę i choć podsuwa rozwiązanie, pozostawia ją na poły otwartą. Szanowany lekarz spada z konia, bo ktoś między drzewami rozpiął cienki drut. Pod oknem jego córki zmuszonej zaopiekować się młodszym bratem staje gromadka jej szkolnych kolegów i koleżanek. Przyszli pomóc. Na pozór krzepiący obrazek, ale ten dziwny orszak staje się wkrótce coraz bardziej złowrogi. Oto bowiem społecznością wsi wstrząsają nowe tajemnicze wypadki i wydarzenia, a synowie i córki zwykłych chłopów są świadkami, ofiarami, a być może również sprawcami fatalnych wydarzeń.
@RY1@i02/2010/235/i02.2010.235.196.0008.006.jpg@RY2@
Marzący o lepszej przyszłości taksówkarz Max (Foxx) chwilowo pracuje na nocnej zmianie. Wieczór zaczyna się całkiem obiecująco: do taksówki wsiada piękna pani prokurator Annie (Smith), wysiadając zaś zostawia Maksowi wizytówkę. Kierowca nie ma jednak czasu się nad tym zastanawiać, bo oto zatrzymuje go kolejny klient, Vincent (Cruise). Chętnie zapłaci Maksowi kilka stów, jeśli ten poświęci mu całą noc. Chodzi o odwiedzenie pięciu miejsc, w których Vincent ma do załatwienia parę spraw. Taksówka będzie czekać na dole... Max szybko orientuje się jednak, że Vincent to nie kolejny biznesmen pracujący po godzinach, tylko płatny zabójca. Z kierowcy staje się więc zakładnikiem... Kino akcji wysokogatunkowej. Wiarygodne postaci oraz spora dawka niezłego aktorstwa, a sekwencje strzelanin - jak zawsze u Manna - same w sobie stanowią małe arcydzieła.
@RY1@i02/2010/235/i02.2010.235.196.0008.007.jpg@RY2@
Historia trochę jak z "Przygody" Antonioniego: grupa znajomych wyjeżdża nad morze; w pewnej chwili jedna z uczestniczek wyprawy, Elly, ginie bez śladu. Czy utonęła, próbując ratować dziecko swojego kolegi? A może wyjechała, zirytowana zachowaniem innych? Młodzi Irańczycy sportretowani przez Asghara Farhadiego przeżywają po chwili zupełnie inne dylematy. Widz przeżywa pierwszy szok, gdy znika młoda dziewczyna. Niebawem pojawia się jednak zdumienie jeszcze większe: gdy okazuje się, co tak naprawdę zaczyna trapić uczestników wyprawy. Nie śmierć Elly, lecz jej honor. W toku dramatycznych rozmów wychodzą bowiem na jaw pewne tajemnice: Elly miała narzeczonego, a mimo to zdecydowała się sama wziąć udział w wypadzie weekendowym, w którym brał udział także inny, zainteresowany nią samotny mężczyzna.
@RY1@i02/2010/235/i02.2010.235.196.0008.008.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu