Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Zabiegać komunizm

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Jean Echenoz w "Długodystansowcu" nie podołał opowieści o doświadczeniu życia w totalitaryzmie

Jego życiorys to fabularny samograj - dziw, że czeski lekkoatleta jeszcze nie awansował do panteonu globalnych bohaterów literackich i filmowych. Próbę zdyskontowania fenomenu 18-krotnego rekordzisty świata i najszybszego długodystansowca lat 50. podjął Jean Echenoz. Francuski prozaik (rocznik 1947) dostrzegł w biografii biegacza z Koprzywnicy na Morawach figurę doświadczenia, które w tamtej epoce stało się udziałem wielu mieszkańców Europy Środkowo-Wschodniej.

Metrykalnie Emil Zatopek (1922 - 2000) należał do pokolenia, któremu (tak jak polskim Kolumbom) najlepsze lata życia zabrał totalitaryzm - najpierw brunatny, a potem czerwony. Co prawda nie był w partyzantce, ale walczył z nazistami na bieżni, pokonując na mityngach lepiej wyekwipowanych i odżywionych nordyckich übermenschów. Po wejściu Sowietów zaciągnął się do armii, wstąpił do akademii wojskowej, zaciekle trenował i wygrywał, z kim chciał i jak chciał. Nazywano go "czeską lokomotywą", został bożyszczem tłumów i pupilem władz, które wykorzystywały go w celach propagandowych. Obwożono go po partyjnych masówkach, zaś w apogeum zimnowojennego szaleństwa zabroniono mu występów na Zachodzie. Zatopek godził się na te upokorzenia, które mogły przecież oznaczać dla niego sportową śmierć - żeby przetrwać, pozwalał się zabijać.

Dramat niczym z tragedii greckiej - ale Echenoz się po nim prześlizguje, ograniczając się w swojej trzecioosobowej gawędzie do zapewnienia, że biegacz z Moraw nie był oportunistą. Pisarz nie próbuje jednak dociec, dlaczego jego bohater zgadzał się na te samobójcze serwituty, które zapewne musiał słono okupić. Ani też co spowodowało, że kiedy wybuchła praska wiosna, Zatopek publicznie poparł rebeliantów, za co zapłacił zesłaniem do kopalni uranu.

Lektura "Długodystansowca" pozostawia niedosyt. Echenoz kreuje powieściowego Zatopka na pochłoniętego pasją biegacza, który chciał uciec znad krawędzi i próbował wybiegać sobie wolność - w czasie terroru niemieckiej okupacji i krwawych rządów komunistów. Sęk w tym, że psychologiczne i światopoglądowe rozterki bohatera "Długodystansowca" są ledwie zasugerowane, jakby autor rekonstruował je na podstawie artykułów prasowych. O życiu genialnego sportowca nie dowiadujemy się nic ponad to, co wiemy z setek innych publikacji. Do dyskusji o uwikłaniu wybitnej jednostki w komunizm książka też nie wnosi żadnej nowości.

@RY1@i02/2010/235/i02.2010.235.196.039b.001.jpg@RY2@

@RY1@i02/2010/235/i02.2010.235.196.039b.002.jpg@RY2@

Cezary Polak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.