A ty mnie na Wyspy Szczęśliwe zawieź
Film młodego polskiego dokumentalisty Marcina Sautera to idylliczna próba stworzenia szczęśliwej krainy w małym polskim miasteczku. Oglądając, będziecie się śmiać do łez, wzruszenie przyjdzie później.
Podczas ubiegłorocznych wakacji spora grupka przyjaciół Marcina Sautera - filmowców, społeczników, muzyków - odwiedziła małe miasteczko Chełmsko Śląskie. Starali się wejść w relacje z mieszkańcami w taki sposób, by stworzyć im sytuacje wyzwalające radość. Jeden budował scenę, na której miał się odbyć festyn, kolejna osoba zorganizowała zajęcia teatralne i przygotowała spektakl na podstawie "Żołnierza królowej Madagaskaru", inni zaczęli kręcić amatorski film SF, zapraszając chełmniczan do udziału w improwizowanych scenkach. Z kolei Thierry Paladino, jeden z ojców założycieli zespołu dokumentalistów znanego jako Grupa Paladino, zorganizował dla gospodyń domowych kurs kuchni włoskiej i francuskiej: razem zbierają winniczki, wspólnie przyrządzają królika, degustują pieczoną paprykę.
Przy wszystkich tych okazjach najważniejsza jest rozmowa z mieszkańcami - to oni stają w centrum wydarzeń, lekko sprowokowani przez sympatycznych najeźdźców. Dzięki w ten sposób zaaranżowanym sytuacjom naszym oczom ukazują się niezwykli bohaterowie: piszący poezje melancholijny burmistrz, marząca o ponownym zamążpójściu fertyczna staruszka, grupka coraz bardziej wesołych wdów. Nieco wirtualnym bohaterem jest też ojciec Thierry’ego, z którym ten prowadzi wieczorne rozmowy z budki telefonicznej, relacjonując wydarzenia w miasteczku i komentując różnice między polską a kalabryjska kulturą. Wspólnie rozważają też możliwość założenia matrymonialnego biznesu, który łączyłby kalabryjskich wdowców z wdowami z Chełmska.
Obraz, jaki się z tego wszystkiego wyłania, jest przesiąknięty radością. Dolnośląskie miasteczko jawi się jako kraina szczęśliwości, w której proste i dobre życie pędzą dobrzy, choć niepozbawieni wad i ograniczeń mieszkańcy. Czułość, z jaką Sauter spogląda na swoich bohaterów, udziela się widzowi. Jesteśmy gotowi przymknąć oko na drobiazgi, w imię ziszczenia się arkadyjskiego mitu.
To pierwszy film współprodukowany przez Szkołę Wajdy i Studio Munka i pierwszy wprowadzony przez Szkołę do kinowej dystrybucji. To niezwykle ważny gest i ważne wydarzenie - w świecie, w którym liczą się głownie wyniki box-office’u, ktoś podejmuje działania w imię idei, w celu zrealizowania utopijnej wizji. Nawet jeśli jest to donkiszoteria, to warto jej kibicować. Bo a nuż przyniesie taką samą radość jak Sauter mieszkańcom Chełmska i widzom oglądającym jego film.
@RY1@i02/2010/225/i02.2010.225.196.028b.001.jpg@RY2@
Katarzyna Nowakowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu