Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Sasnal usmarowany

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Wystawa "Autopis" Anny Ostoi to kolaż mitów i tematów obiegu sztuki: od przetworzonych fotografii oraz Kobro, Strzemińskiego i Orwella po problematykę feministyczną

Ania Ostoya zamieniła galerię Foksal w warsztat szalonego kopisty. Powiela, składa, zestawia. Przede wszystkim słowa i mity, dopiero później obrazy. Cierpliwych, którzy przedrą się przez ten gąszcz wyprodukowanych znaczeń, czeka satysfakcja.

"Autopis" to jedna z wystaw, na których próżno szukać centralnego punktu - prace ułożone są jedna obok drugiej jak nawleczone na nitkę paciorki.

Oglądanie tego pokazu można zacząć od dowolnego punktu, a potem poruszać się albo ruchem konika szachowego, albo w dowolny inny sposób. Każda z prac waży tyle samo, ile pozostałe. To nie tylko modna kuratorska strategia i sposób na odejście od natrętnego dydaktyzmu.

W przypadku wystawy Anny Ostoi takie równościowe traktowanie prac jest ściśle związane z tym, jak pracuje. A ten sposób porównać można chyba tylko z komputerem Odra. Ostoya przetwarza, analizuje teksty i materiały związane z obiegiem sztuki - a to zdjęcie usmarowanego błotem Wilhelma Sasnala reklamującego ubrania Marka Jacobsa, a to teksty Katarzyny Kobro i Władysława Strzemińskiego, po czym wyrzuca z siebie przefiltrowane produkty. Co je charakteryzuje? Minimalne przesunięcie względem oryginału. Sasnal po przeprocesowaniu przez Ostoyę ląduje na ścianie galerii zestawiony z portretem rosyjskiej artystki Natalii Gonczarowej, która w ramach jednej ze swoich akcji pokazywała się publicznie w makijażu przypominającym trochę trybalne malunki albo rany. Tekst Kobro i Strzemińskiego ma sprytnie popodmieniane słowa - w ten sposób, że staje się już nie tylko historycznym traktatem o rzeźbie, ale po prostu opowieścią o współczesnej sztuce.

Tę komputerową metodę twórczą artystka porównuje - w tytule samej wystawy - z pisaniem automatycznym: nieustannym procesem twórczym, zagłębianiem się w siebie, produkcją. Nic dziwnego, że każdy z produktów tego procesu jest sobie równy. Wszystko, co wyszło z warsztaciku Anny Ostoi, ma taką samą ważność. I fotomontaż skomponowany z portretów wybitnych awangardzistów, wśród których znalazły się zaledwie dwie kobiety i instalacja z unoszącą się na podnośniku paprotką, do której artystka szybko podrzuca komentarz - oglądamy gatunek rośliny, który pojawił się na okładce książki Georgea Orwella "Vivat Aspidistria".

Podobny jest również cel tej całej produkcji - opowiedzenie o polu sztuki jako o dynamicznej przestrzeni kształtowanej przez wpływy, przemoc symboliczną i politykę. Szczególnie w tej opowieści zaznaczają się wątki feministyczne, konik artystki. Wyciąganie marginalizowanych bohaterek sztuki z lamusa - to jedna z ulubionych praktyk Ostoi. Tak stało się w "Autopisie" z nieco przykurzoną legendą Evy Hesse, Natalii Gonczarowej i niemal zupełnie nieznaną postacią Rotraut Uecker, żoną Yvesa Kleina.

Szczególną uwagą w pracach pokazywanych w Foksal obdarzono słowo. Artystka wzięła na warsztat nie tylko teksty Kobro i Strzemińskiego, ale też slogany sztuki ("Dada ist politisch"), nazwiska artystów pokazywanych do tej pory w galerii Foksal.

Wszystkie te wyrazy zostały w jej pracach zmiksowane, pozamieniane, przysłonięte kolorem. Dopełniają je słowa otwarte i czytelne - gęsta od historii książeczka zatytułowana "Notatki, kopie i arcydzieła", wyłożona przed wejściem do galerii, która podrzuca przypisy, interpretacje i własne przemyślenia. Żeby nie zginąć w zasiekach pasjonujących prac Ostoi, po tę książeczkę trzeba sięgnąć koniecznie.

"Autopis" czyta się jak pracę prymusa. Pasjonującą, trudną i idealnie wyczuwającą koniunkturalne subtelności. Artystka przejęta swoją warsztatową metodą z rozmysłem sięga po to, co na czasie: mity awangardy, wątki kobiece, dekonstrukcje pola sztuki. Ale to tylko pozorna słabość. To, że ktoś umie zrobić i mądrze, i modnie, to spora sztuka.

@RY1@i02/2010/220/i02.2010.220.196.0041.001.jpg@RY2@

FOT. GALERIA FOKSAL

Anna Ostoya "Rekonstrukcja. Konstrukcja"

Zofia Smolińska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.