Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Siła anegdoty

29 czerwca 2018

Książkowa spowiedź Bohdana Łazuki broni się jako kronika życia artystycznego PRL, choć nuży nieco narcystycznymi skłonnościami znakomitego aktora

Podobno to, co aktorzy mówią poza sceną i planem filmowym, należy dzielić przez cztery. Nawet jeśli tylko szósta część dykteryjek, które opowiedział Karolinie Prewęckiej Bohdan Łazuka, jest prawdziwa, to zazdroszczę mu umiejętności obracania rzeczywistości w żart.

Książka iskrzy od anegdot, które w połączeniu z talentem obserwacyjnym pamiętnego odtwórcy roli samego siebie w "Nie lubię poniedziałku" układają się w kronikę artystyczną i towarzyską minionej epoki. Weźmy taki passus - publiczność do dziś pyta aktora, czy we wspomnianej komedii Tadeusza Chmielewskiego na trzeźwo zagrał pijanego, czy faktycznie był po kilku głębszych. Wszyscy, którzy w tamtych czasach pracowali w kinematografii, zgodnie twierdzą, że w tej branży nie wylewało się za kołnierz.

Inna dykteryjka. Pod koniec lat 50., jeszcze jako student szkoły teatralnej, Łazuka spóźnił się na nagranie słuchowiska radiowego o - bagatela - dwie godziny. Reszta aktorów na czele z Ludwikiem Sempolińskim zamierzała zlinczować młokosa, ale ten rozbroił ich błyskotliwym zwischenrufem: "Bardzo przepraszam, ale śnił mi się towarzysz Stalin. Miałem przerwać?".

Łazuka rozpoczyna opowieść w czasach dzieciństwa, a kończy na najnowszych. Z oczywistych względów najciekawsze są fragmenty z okresu jego artystycznej prosperity, czyli lat 60., 70. i 80, kiedy był gwiazdą pierwszej wielkości. Brylował w STS-ie, Kabarecie Starszych Panów, Teatrze Syrena, na festiwalu w Opolu, w filmach Barei i Gruzy. Paradoksalnie to wtedy przylgnęło do niego komediowe emploi, które pogrzebało - jak wyznaje z żalem - szanse na angaż u Andrzeja Wajdy.

Łazuka nuży, gdy wygłasza frazesy w stylu: "Zawsze starałem się trzymać poziom aktorski, niezależnie od wielkości roli. Bo nie ma małych ról, są tylko mali aktorzy". Potrafi jednak przezwyciężyć charakterystyczne dla swojej profesji narcystyczne skłonności i bywa do bólu szczery. Przyznaje się do problemów z alkoholem ("Pozwoliłem się zaszyć na dwa lata"), zdrad, rozwodów, romansów i niechęci do występów (poza wyjątkowymi okazjami jak jubileusz kolegi) za darmo. "Jak się nie bierze pieniędzy, to się psuje rynek" - dodaje bez ogródek.

@RY1@i02/2010/212/i02.2010.212.196.036b.001.jpg@RY2@

Cezary Polak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.