Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Koniec pracy, początek życia

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 12 minut

W kryzysie pracodawcy zwalniają nawet wartościowych pracowników. Psychologowie radzą, by potraktować ten okres jako przerwę, w której można zająć się czymś nowym. To pomoże w złapaniu dystansu

Zwolnienie z pracy? Zamiast się tym zadręczać, trzeba dać sobie trochę oddechu i jak najlepiej zaplanować wolny czas. W ten sposób można sprawić, że bezrobocie stanie się jednym z najciekawszych i najbardziej owocnych okresów w życiu.

Historię o upadku z wysokiego konia i radzeniu sobie z bezrobociem może opowiedzieć nie tylko Tomasz Kammel, który po wyrzuceniu z TVP odkrył w sobie talent komika. Także Martyna Wojciechowska przez kilka lat nie mogła "dopchać się" na wizję, ale zamiast się tym frustrować, napisała trzy książki i zdobyła najwyższe góry Ziemi.

- Większość osób, także menedżerów wysokiego szczebla, przeżyło lub przeżyje utratę pracy i następujący po tym okres posuchy. Ważne, żeby ten czas rozsądnie sobie zawczasu zaplanować, by potem możliwie efektywnie go wykorzystać - radzi Anna Syrek-Kosowska, psycholog i trener menedżerów z certyfikatem ICC (International Coaching Community).

Grzegorz Turniak wspomina, że gdy kilka lat temu stracił pracę w jednej z korporacji, nie mógł sobie z tym poradzić. - Czułem wściekłość na szefa, że mnie nie docenił. To pochłaniało większość mojej energii. Aż w końcu dostałem od znajomej motto: "Zamiast płakać, że się skończyło, cieszę się, że się zdarzyło". Może to brzmi banalnie, ale uwierzyłem w tę myśl i od tego czasu mam dystans do byłych pracodawców - mówi Turniak, dziś szef BNI Polska i jeden z najbardziej cenionych doradców kariery.

Zaczyna się dość dramatycznie. Krótka i stanowcza rozmowa z szefem, kartonowe pudełko i stypa z byłymi już współpracownikami - zwolnienie z pracy porównywane jest często ze stratą bliskiej osoby. Zapewne dlatego wielu ludzi przez następne miesiące przeżywa żałobę. - Nasz organizm musi najpierw odpocząć. Potrzebuje na to czasu. Najgorsze, co można w tym momencie zrobić, to rzucić się w kolejny stres, czyli poszukiwanie kolejnej pracy. Musimy zebrać się na odwagę i powiedzieć: "nie szukam teraz pracy, chyba że sama do mnie przyjdzie" - radzi Syrek-Kosowska.

W kryzysie, gdy pracodawcy zwalniają nawet bardzo wartościowych pracowników, psychologowie i doradcy kariery coraz częściej zwracają uwagę na to, by potraktować bezrobocie jako moment dany nam, byśmy mogli zastanowić się, czego naprawdę chcemy od życia. Brian Tracey, jeden z największych na świecie specjalistów od zarządzania, przestrzega menedżerów przed litowaniem się nad zwalnianymi podwładnymi, bo wyrządza się im krzywdę. - Trzymanie sfrustrowanych pracowników na ich stanowiskach jest nieetyczne, bo przecież tkwią w miejscu, nie udoskonalając swojego CV. W takiej sytuacji obowiązuje natomiast zasada szorstkiej miłości: jeśli kogoś kochasz, zwolnij go, bo szybciej będzie mógł zająć się czymś, w czym się lepiej sprawdzi - tłumaczy Turniak.

Rada, którą dają też wszyscy doradcy, brzmi: potraktuj zwolnienie z pracy jako wysłanie na przymusowy sabbatical.

Sabbatical to popularna w Ameryce idea zakładająca, że w czasie swojej kariery pracownik potrzebuje roku przerwy, podczas którego może zająć się czymś zupełnie innym: wyjechać na kurs czeskiego do Pragi czy napisać powieść historyczną. Czasem sabbatical finansowany jest przez pracodawcę, czasem pracownik poświęca na niego własne oszczędności.

Co ciekawe, nawet ci, którzy wykorzystali ten czas bardzo produktywnie, wciąż nie chcą o nim mówić. Dlatego Marcin, 38-latek z Warszawy, który jednej z dużych korporacji konsultingowych poświęcił prawie jedną trzecią życia, także swoją historią dzieli się anonimowo. Gdy przez pierwszych kilka miesięcy gorączkowe poszukiwania pracy nie powiodły się, Marcin poszedł po poradę do konsultanta kariery. Trzy godziny wystarczyły, by następne pół roku okazało się jednym z ciekawszych okresów w jego życiu - pracował w jednej z organizacji pozarządowych przy projekcie aktywizującym seniorów. Od kilku miesięcy znów pracuje w dużej firmie, ale jak mówi, "nic już nie jest takie jak dawniej", bo do obowiązków podchodzi z większym dystansem i wie, że jak straci to stanowisko, to i tak sobie poradzi.

Żeby czas bezrobocia wykorzystać naprawdę konstruktywnie, trzeba rozpisać sobie plan na pół roku, rok. "Nie musimy zamierzonego celu widzieć w szczegółach, wystarczy naszkicować jego przybliżoną wizję. Wizjonerskie cele, które obieramy, są niejednokrotnie metaforą tego, czego jeszcze nie wiemy o swoich potrzebach i aspiracjach" - radzą autorzy poradnika "Quest. Droga do sukcesu".

Co jednak zrobić, gdy pracy cały czas nie ma, a my nie chcemy się frustrować? Najczęściej powtarzanym błędem przy opracowywaniu planu na przymusowy sabbatical jest ograniczenie się do naszych zawodowych umiejętności. - Przy tworzeniu listy sięgnijmy do tego, co zawsze chcieliśmy robić, czego chcieliśmy się nauczyć czy o czym marzyliśmy. Jedna z moich klientek, była księgowa, odkryła w ten sposób, że największą przyjemność sprawia jej dekorowanie ciast. Dziś ma dobrze prosperującą firmę zajmującą się ozdabianiem wypieków na duże imprezy - mówi Filip Żurakowski z firmy szkoleniowej KRAS, autor książki "Utrata pracy szansą na nowe życie".

Przymusowy sabbatical to także okres na dokształcenie się, na które w wirze zawodowych obowiązków nie mieliśmy czasu. Rozmaitych kursów jest obecnie tyle, że ich organizatorzy często nawet mają problem z zapewnieniem frekwencji. Jest więc w czym wybierać, tym bardziej że często nie musimy się ograniczać finansowo. Są one bowiem finansowane z funduszy unijnych i samorządowych. W ten sposób możemy podszlifować język, zdobyć jakąś praktyczną umiejętność (od obsługi skomplikowanych programów komputerowych po układanie kwiatów) albo postawić fundamenty pod własną firmę. - Co prawda tylko co dziesiąta osoba nadaje się do prowadzenia działalności na własny rachunek, ale szkolenie to doskonały moment, żeby się przekonać, czy należymy do tej grupy. Jeśli będziemy mieć dobry pomysł, nie tylko pod okiem fachowca napiszemy biznesplan, ale też dostaniemy pieniądze na jego realizację, nawet do kilkudziesięciu tysięcy złotych - zachęca Żurakowski.

Grzegorz Turniak przestrzega z kolei przed rozczarowaniami związanymi z tego typu kursami. - Jeśli ktoś pracował na wysokim stanowisku w korporacji, która dbała o jego ciągłe szkolenia, prawdopodobnie niewiele z nich wyniesie. Dlatego przed zapisaniem się należy dokładnie sprawdzić, czego możemy się spodziewać i jakie są opinie byłych uczestników - podkreśla. Sam proponuje top menedżerom przynależność do rozmaitych klubów, w których będą zarówno nabywali nowe umiejętności, jak i nawiązywali kontakty.

Kluby, kursy czy studia mają jeszcze jedną zaletę. Zmuszają do wyjścia z domu, przebywania wśród ludzi no i porządkują dzień. A zarządzanie swoim czasem to jedno z najtrudniejszych wyzwań podczas przymusowego sabbaticalu. - Ci, którzy odpowiednio wcześnie nie okiełznają złodziei czasu, w pewnym momencie orientują się, że minęły trzy miesiące, a oni praktycznie nie wstali od telewizora, oglądając coraz głupsze programy - uśmiecha się Turniak. Dlatego warto sporządzać sobie regularnie plany, co mamy do zrobienia, kłaść się spać o stałych porach i nie pozwalać sobie na leniuchowanie. W końcu bezrobocie to jeszcze jeden projekt, z którego potem rozliczy nas nie tylko życie, ale też... przyszły pracodawca.

@RY1@i02/2010/172/i02.2010.172.186.0008.001.jpg@RY2@

Fot. Materiały prasowe

Martyna Wojciechowska stratę pracy potraktowała twórczo. Ruszyła w świat, zdobyła najwyższe szczyty ziemi i napisała trzy książki. Dziś mówi, że czuje się kobietą spełnioną

Ewa Majkowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.