Dziennik Gazeta Prawana logo

Polskie komedie: albo hit, albo spektakularna klapa

27 czerwca 2018

Na ekrany właśnie wchodzi kolejna polska komedia "Projekt dziecko". To jeden z nielicznych gatunków, który atakują krytycy, a kochają widzowie.

"Projekt dziecko" jest reżyserskim debiutem Adama Dobrzyckiego, dramaturga i scenarzysty (ma na koncie m.in. "Kołysankę", którą wyreżyserował Juliusz Machulski). To film skonstruowany wedle sprawdzonej zasady: niezbyt skomplikowana fabuła kręcąca się wokół spraw damsko-męskich (tym razem chodzi o znalezienie idealnego dawcy nasienia, bowiem mąż głównej bohaterki sam dzieci spłodzić nie może) oraz gwiazdorska obsada (Zbigniew Zamachowski, Dominika Ostałowska, Tomasz Karolak). Zazwyczaj to wystarcza, by przyciągnąć do kin tłumy widzów. Już wkrótce zobaczymy, czy tak będzie i tym razem.

W Polsce box office jest podawany zgodnie z francuskim wzorem, czyli dowiadujemy się, ilu widzów miał dany film, a nie jaki jest wpływ ze sprzedaży biletów, jak to jest przyjęte w USA. Choć oczywiście dopiero w dobie kapitalizmu te dane zaczęły mieć realne znaczenie, to wyniki sprzed 1989 roku są nie do pobicia.

O frekwencji z czasów komuny obecni twórcy filmowi mogą tylko pomarzyć.

Na liście 20 najpopularniejszych polskich filmów wszech czasów jest kilka komedii. Najlepszą z nich była "Seksmisja" Juliusza Machulskiego (który "Projekt dziecko" wyprodukował) - zgromadziła w kinach ponad 11 milionów widzów. Od filmu numer jeden, czyli "Krzyżaków" Aleksandra Forda, dzieli ją jednak ogromny dystans - tamten miał 32 miliony widzów.

W pierwszej dwudziestce znalazły się też: "Kochaj albo rzuć" (9 milionów widzów), "Nie ma mocnych" (8,6 miliona widzów), "Jak rozpętałem II wojnę światową" (8,4 widzów).

Machulskiemu nigdy nie udało się powtórzyć takiego wyniku na wolnym rynku.

Jego kasowe filmy takie jak "Kiler" i "Kilerów 2-óch" zgromadziły odpowiednio ponad 500 tysięcy widzów i prawie 1,2 miliona widzów.

Zresztą wszystkie wyniki po 1989 roku w porównaniu z tymi komunistycznymi wypadają blado. Rekordzista wśród polskich komedii - film "Lejdis" duetu Konecki - Saramonowicz, zgromadził 2,5 miliona widzów (wszedł do kin w imponującej liczbie 160 kopii). Poprzedzający go "Testosteron" miał wynik 1,3 miliona widzów. Na tym tle ostatni projekt Koneckiego i Saramonowicza "Idealny facet dla mojej dziewczyny" z wynikiem prawie 700 tys. był uznany za porażkę. Nie zmienia to faktu, że w poprzednim roku był jedyną polską komedią, która trafiła do pierwszej dziesiątki filmów, jeśli idzie o frekwencję w naszych kinach.

Podobne sukcesy stały się ostatnio udziałem m.in. Patryka Vegi (jego "Ciacho" zgromadziło w kinach prawie milion widzów). Ale nie zawsze komedia okazuje się sukcesem. "Fenomen", który trafił do kin w maju tego roku, w ciągu dwóch tygodni wyświetlania zebrał zaledwie 35 tys. widzów, co oznacza porażkę sromotną.

Największe hity milenijnego przełomu, czyli komedie cwaniacko-gangsterskie (w stylu "Chłopaki nie płaczą" Olafa Lubaszenki), w swoich najlepszych czasach zbierały około 400 tysięcy widzów. Z kolei fala mody na grocholopodobne komedie romantyczne w największych pospolitych ruszeniach do kin gromadziła przed ekranami około 1,5 miliona widzów. "Nigdy w życiu", który w tej kategorii komedii był największym sukcesem, obejrzało 1,6 miliona Polaków, tyle samo "Tylko mnie kochaj", zaś "Ja wam pokażę!" przekroczył milion.

Wysoka frekwencja nie musi oznaczać imponujących dochodów producenta filmu. W Polsce frekwencja w kinach na tle Europy jest tak niska, że nasze rekordowe filmy niekiedy ledwo równoważą sumy wydane na ich promocję.

@RY1@i02/2010/151/i02.2010.151.000.008a.001.jpg@RY2@

Fot. ITI Cinema

"Projekt dziecko" to reżyserski debiut Adama Dobrzyckiego, dramaturga i scenarzysty

Magdalena Michalska

magdalena.michalska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.