Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Scenograf, który podbił Expo

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Ojcem polskiego sukcesu na Expo w Szanghaju jest Boris Kudliczka, autor koncepcji plastycznej naszego pawilonu

Polacy zbierają w Szanghaju świetne recenzje. Komplementami zasypywany jest Boris Kudliczka, wybitny scenograf, kostiumolog, niegdyś designer.

Gdy idzie o Expo, Kudliczka nie jest nowicjuszem. Współtworzył wizję polskiej ekspozycji także przed dziesięciu laty, podczas imprezy w Hanowerze.

Wtedy był młodym, ledwie 28-letnim scenografem, z pięcioletnim stażem w Polsce. Przyjechał do naszego kraju, wiele ryzykując. Mógł przecież zostać w Bratysławie, gdzie ukończył Akademię Sztuk Muzycznych.

W Polsce planował pobyt dwumiesięczny. Chodziło mu o zdobycie nowego doświadczenia, istotnego dla stawiającego pierwsze kroki w zawodzie artysty. Polski teatr miał swoją renomę, dobre opinie o nim dotarły także na Słowację.

Dlatego Boris Kudliczka wiele się nie zastanawiał. Jadąc do Polski, liczył przede wszystkim na naukę. Swe zamierzenia zrealizował w stu procentach. Przede wszystkim dzięki współpracy z jednym z najwybitniejszych polskich scenografów, Andrzejem Kreutz-Majewskim. Najpierw był jego asystentem, najbliższym obserwatorem jego pracy. To właśnie z Kreutz-Majewskim stworzył koncepcję polskiego pawilonu w Hanowerze.

Rok wcześniej doszło do spotkania, które nie tylko zmieniło życie słowackiego scenografa, ale i artystyczny kształt polskiej opery. W warszawskim Teatrze Wielkim Operze Narodowej przy pracy nad "Madame Butterfly" Pucciniego spotkali się: młody reżyser, znany dotąd przede wszystkim z kina (świetne "Pożegnanie jesieni" według Witkacego), Mariusz Treliński i właśnie Boris Kudliczka. Spektakl stał się gigantycznym sukcesem, krytycy pisali o odnowieniu operowej stylistyki, publiczność zabijała się o bilety.

Treliński został z miejsca jednym z najbardziej znanych na świecie nazwisk polskiej kultury, jego kolejne inscenizacje zdobywały z początku zaproszenia na prestiżowe sceny świata (z nowojorską Metropolitan Opera włącznie), a z czasem doczekiwały się przygotowywanych tam wersji.

I chociaż Boris Kudliczka pracował wcześniej z innymi wybitnymi polskimi twórcami - choćby znakomitym choreografem Emilem Wesołowskim i reżyserem filmowym Andrzejem Żuławskim - właśnie z Trelińskim połączyło go porozumienie idealne. Jego efektem jest 14 wspólnych inscenizacji, wśród nich te najsłynniejsze - "Król Roger", "Otello", "Don Giovanni" czy ostatnio oblegana przez publiczność "Traviata". Jej akcję znani z radykalnych rozwiązań Treliński i Kudliczka przenieśli do nocnego klubu.

Kudliczka znalazł w Polsce także osobiste szczęście. Ożenił się z tancerką ukraińskiego pochodzenia, ale wychowaną w Polsce, Aleksandrą Pogassi.

Pracuje stale w warszawskiej Operze Narodowej, jego kalendarz wypełniony jest na lata naprzód. Kudliczka mówi, że ma dwie ojczyzny - Polskę i Słowację.

@RY1@i02/2010/085/i02.2010.085.000.024a.001.jpg@RY2@

Fot. Alina Gajdamowicz/Agencja Gazeta

Boris Kudliczka planował przyjazd do Polski tylko na dwa miesiące. Został jednak na stałe

Jacek Wakar

jacek.wakar@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.