Bokserzy też płaczą. Szkoda, że nie wprost z trzewi
Reżyser zademonstrował warsztatową sprawność, swobodę poruszania się po gatunkowych ścieżkach i naginania ich do własnej wizji. Ale nie jest to film spełniony - jakby zawrócony w połowie drogi z autorskiego zamysłu przełamania konwencji na powrót ku gatunkowym uproszczeniom.
Nagradzana od Krakowa i Wrześni po Monachium i Nowy Jork etiuda Wrony "Człowiek magnes" (2001) zwiastowała pojawienie się w naszym kinie reżysera nieszablonowego, w pełni ukształtowanego, świadomego formy, warsztatu i języka. Na dorosły debiut Wrona czekał długo. Być może za długo, bo w "Mojej krwi" czuje się jednak konceptualną sztuczność.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.