Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Pokonać canarinhos w finale mistrzostw świata? Czemu nie

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Jak spędził pan wakacje? Już po imponującej opaleniźnie widać, że pogoda w Argentynie radykalnie różni się od polskiej. Zamiast śniegu i mrozu ciepło i słońce?

Wręcz przeciwnie. W Argentynie jest teraz dosyć zimno. A moja opalenizna? Ostatni tydzień spędziliśmy z całą rodziną w Meksyku. Mój brat ma tam dom, który, podobnie jak należąca do niego restauracja, jest położony przy samej plaży. Morze, słońce, zabawa i najbliżsi wokół. To były wakacje marzeń. Ale cóż... Teraz trzeba wracać do codzienności. Oglądania spotkań PlusLigi i pracy nad nowym systemem gry.

Już po pierwszej w tym roku kolejce zanotowałem sobie kilka nazwisk. Ale jeszcze nie wiem, który z nich otrzyma powołanie do kadry.

To był wyjątkowo udany sezon, ale przecież jesteśmy tak naprawdę dopiero na początku przebudowywania reprezentacji i wdrażania nowego systemu gry. Dla mnie najważniejsze jest, że w zespole narodowym pojawiły się nowe osoby i że znacznie większą rolę odegrali także dotychczasowi nominalni zmiennicy. Po wywalczeniu kwalifikacji do mistrzostw świata we Włoszech (impreza odbędzie się na przełomie września i października 2010 - red.) i niezwykle udanym dla nas turnieju w Izmirze, gdzie sięgnęliśmy po złoto, biało-czerwoni awansowali w rankingu FIVB (Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej - red.) i umocnili swoją pozycję na świecie. Ogólnie rzecz ujmując, polska siatkówka ma się bardzo dobrze.

Każdy z nam ma jakieś marzenia. Można wymarzyć sobie choćby, że nie tylko zagramy w finale mistrzostw świata z canarinhos, ale że ich pokonamy. Dlaczego nie? W końcu my, zawodnicy, jesteśmy po to, by te marzenia spełniać.

Spokojnie. W poprzednim tygodniu wszystkie zespoły męskie wygrały swoje spotkania. Siatkarze po przerwie świątecznej są w formie. To dobry kierunek.

Sądzę, że mamy do czynienia z obydwiema rzeczami naraz. Poziom gry reprezentowany przez pozostałe kluby PlusLigi wciąż rośnie i ta przepaść między nimi a Skrą wyraźnie się zmniejszyła. I to jest jedna rzecz. Ale druga, wyraźnie słabsza forma Skry. Przez wiele lat bełchatowianie byli stawiani na świeczniku, najlepsi w kraju, dominowali zarówno w Pucharze Polski, jak i rozgrywkach klubowych, świetnie radzili sobie także w Lidze Mistrzów. Nie powinno więc nikogo dziwić, że w końcu i ich dopadł kryzys. Pewnie gdyby to się przytrafiło jakiemuś innemu zespołowi, umknęłoby to uwadze mediów, i uznano by to za chwilową niedyspozycję. Ale przecież mówimy o wielkiej Skrze.

Generalnie forma zawodników z Bełchatowa ostatnio nie jest najlepsza. Jeśli dotyczyłoby to jednego czy dwóch siatkarzy, nie stanowiłoby to problemu. Ale jeśli wszyscy siatkarze przeżywają jakiś kryzys, wówczas jest znacznie trudniej wprowadzić jakiekolwiek zmiany w grze. Jestem jednak przekonany, że to tylko stan przejściowy.

Naturalnie futbolem. A najważniejsze wydarzenie? Finał klubowych mistrzostw świata Estudiantes z Barceloną.

trener reprezentacji narodowej siatkarzy. Tytuł najlepszego trenera poprzedniego roku w plebiscycie Przeglądu Sportowego przegrał z Bogdanem Wentą, szkoleniowcem piłkarzy ręcznych

@RY1@i02/2010/007/i02.2010.007.000.017a.001.jpg@RY2@

Daniel Castellani: z polską siatkówką jest bardzo dobrze

Fot. Łukasz Grochala/Newspix.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.