Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Szczęście brutto ważniejsze od PKB

1 lipca 2018

"Geografia szczęścia" - cóż to za głupi tytuł! Przypomina seryjne poradniki, w których przystojni i gładko uczesani eksperci od relacji międzyludzkich pouczają nas, jak mamy żyć. Tymczasem nic z tych rzeczy - od lektury tej książki trudno się oderwać.

Eric Weiner wpadł na niezwykle prosty, choć zapewne nieco kosztowny w realizacji pomysł: odwiedził dziewięć krajów świata, które według rankingów cieszą się najwyższym poziomem szczęścia własnych obywateli. Dlaczego ludzie czują się tam szczęśliwi? Czy są szczęśliwi naprawdę? I najważniejsze pytanie: czym jest dla nich szczęście? Szukając na nie odpowiedzi, Weiner, typowy amerykański yuppie, pod szyldem "głupiego pomysłu" dochodzi do kilku całkiem głębokich refleksji.

Nie będę ich zdradzać, na zachętę przytoczę tylko cytat ze wstępu: "Moja biblioteczka to rosnący, coraz bardziej chwiejny pomnik egzystencjalnego niepokoju, przepełniony książkami, których autorzy twierdzą, że szczęście leży gdzieś we mnie. Według nich, jeśli nie jestem szczęśliwy, oznacza to, że nie kopię wystarczająco głęboko. (...) Jednak w rzeczywistości (...) Nie można mieć wnętrza bez zewnętrza. Miejsce, w którym się znajdujemy, ma istotny wpływ na to, kim jesteśmy."

W Holandii Weiner odwiedza specjalistę prowadzącego światową bazę danych na temat szczęścia (to poważny uczony z tytułem profesora). Przemierzając Szwajcarię odkrywa, że jej mieszkańcy "uwielbiają reguły tak samo, jak Holendrzy marihuanę i prostytucję".

Chyba najciekawszy rozdział dotyczy Bhutanu. Autor przybył tu, zwabiony równie szaloną, co pomysł na holenderski instytut, ideą szczęścia krajowego brutto. Hasło to popiera sam król, który uważa że "szczęście krajowe brutto jest ważniejsze niż PKB". Zdanie skądinąd warte zastanowienia. Weiner istotnie znalazł w Bhutanie ludzi uśmiechniętych, zapewne nie wolnych od trosk, ale na pewno nieprzytłoczonych stresami. I niezwracających zbytniej uwagi na dobra materialne. Naprawdę!

Do listy dziewięciu szczęśliwych krajów dołączył autor, dla kontrastu, Mołdawię, uchodzącą z kolei za państwo o najniższym w światowej skali stopniu poczucia szczęścia mieszkańców. I rzeczywiście, opis Weinera bynajmniej nie zachęca do odwiedzin. Polskiego czytelnika przyprawia nadto o lekki niepokój: tak dużo jest w tym rozdziale podobieństw do kraju nad Wisłą.

Z całą pewnością warto przeczytać jeszcze rozdziały o superbogatym Katarze oraz Islandii. Opisy Tajlandii, Wielkiej Brytanii, Indii i USA są, w porównaniu z rozdziałami poprzednimi, skromniejsze i bardziej zdawkowe. Autor widać uświadomił sobie, że pierwsze podróże nauczyły go wystarczająco wiele i już bardziej z poczucia obowiązku pisze o kolejnych. Ale sama pierwsza połowa książki Weinera zawiera tyle aforyzmów i paradoksów, że nawet wymagającemu czytelnikowi powinno ich wystarczyć.

@RY1@i02/2010/005/i02.2010.005.184.008b.001.jpg@RY2@

Eric Weiner , "Geografia szczęścia"

ciekawą narrację;

kompetencje autora;

solidne tłumaczenie i redakcję;

atrakcyjną grafikę;

oryginalny pomysł na książkę.

Jacek Borkowicz

jacek.borkowicz@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.