Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Michalik, prezes od podatków

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Musi lubić ryzyko, skoro najpierw - zamiast stabilnej kariery radcy prawnego - wybrał nieznany w latach 90. zawód doradcy podatkowego, a potem rzucił posadę w światowej korporacji, by założyć własną firmę. I słusznie, bo dziś firma Tomasza Michalika uznawana jest za jedną z najlepszych, a on sam, czołowy specjalista w branży, kieruje samorządem doradców podatkowych

Na temat pracy magisterskiej wybrał analizę "popiwku". Zanim skończył pisać, przepisy dotyczące podatku od ponadnormatywnych wynagrodzeń zdążyły się zmienić trzy razy. To zwiastowało, co będzie się działo w biznesowym świecie w czasie transformacji. Do Polski właśnie pukał wielki kapitał, międzynarodowe korporacje otwierały swe oddziały, zaczęły wyrastać pierwsze wieżowce. Świeżo upieczony absolwent prawa zainteresowany prawem gospodarczym miał więc przed sobą kilka wariantów kariery: mógł wybrać tradycyjną ścieżkę i zostać radcą albo wyruszyć na podbój nowego świata i robić karierę w fachu zupełnie dotąd nieznanym - doradcy podatkowego.

Zaraz po studiach zrobił jeszcze MBA, gdzie w gronie dyrektorów państwowych przedsiębiorstw i kilku prywatnych biznesmenów chłonął - jako jedyny świeżo upieczony student - opowieści zagranicznych wykładowców o rynku kapitałowym i jego zawiłościach. Wszyscy uczyli się właściwie od zera i szybko okazało się, że kapitalizm, jaki sobie wyobrażali, ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Gdy amerykański wykładowca etyki w biznesie spytał, ilu dałoby łapówkę za możliwość zawarcia atrakcyjnego kontraktu w Afryce, niemal wszyscy odparli twierdząco. Wykładowca był w szoku.

Na pierwszych absolwentów MBA czekało wiele ofert ze świata biznesu, ale Michalik uznał, że to ostatni dzwonek, by wykorzystać prawnicze wykształcenie. Tak trafił do polskiego oddziału Ernst&Young, właściwie z ulicy, co, jak teraz przyznaje, jest dziś zupełnie już nie do powtórzenia.

Nie do powtórzenia są właściwie całe te pierwsze lata w E&Y: i to, że już w pierwszym tygodniu pracy uczestniczył w spotkaniach z klientami, i to, że wychodził z pracy w środku nocy, między innymi dlatego, że dopiero późnym wieczorem można było słać faxy do oddziału w Londynie, by stamtąd szły dalej w świat (słanie faxów w normalnych godzinach nie wchodziło w grę, bo linie były zapchane). - Harowaliśmy strasznie ciężko przez siedem dni w tygodniu, ale nikogo to nie dziwiło. Wszystkim wydawało się, że tak powinno być - wspomina tamte czasy.

Doświadczenie, jakiego nabywa, jest bezcenne. Szybko się uczy, że od doradcy podatkowego klient oczekuje nie tylko informacji o stawkach, ale przede wszystkim znajomości danej branży oraz wyjątkowo klarownych odpowiedzi. - Sporządziliśmy kiedyś dwunastostronicową opinię dla klienta. Ślemy ją faxem, a tu klient dzwoni i mówi: "Jeżeli na trzeciej stronie napisaliście, że ten projekt nie ma sensu, to po co z mojego faxu wychodzą następne strony? - przypomina Michalik pierwsze lekcje.

Ta nauka przynosi efekty. Polski zespół E&Y zajmujący się VAT, cłami i akcyzą, jakim szybko zaczyna kierować, staje się największym w regionie. To przynosi awans do światowego zarządu Grupy VAT w E&Y Globar i pewnie zaowocowałoby dalszą karierą, gdyby nie fuzja z Arthurem Andersenem. Michalik wraz kolegami i współpracownikami, w sumie 20 osób, wybierają najbardziej ryzykowny, ale i perspektywiczny wariant - rzucają posady i zakładają własną spółkę doradztwa podatkowego Michalik Dłuska Dziedzic i Partnerzy.

Rynek nie widział wcześniej takich akcji, stąd nie dziwiły kąśliwe uwagi kolegów, którzy zostali: "Chcecie doradzać w warzywniakach?". Ale do MDDP przeszła grupa wiernych klientów. - I po pół roku było wiadomo, że będzie raczej dobrze. Po roku byliśmy już tego pewni - opowiada.

Dziś w rankingach Michalik regularnie zbiera tytuły dla najlepszego doradcy w swej specjalizacji, a jego spółka co roku trafia do czołówki najskuteczniejszych firm doradztwa podatkowego. Nie było więc niespodzianką, gdy w styczniu ub. r. stanął na czele Krajowej Rady Doradców Podatkowych i od tego czasu kieruje samorządem.

Z jego gabinetu na piątym piętrze biurowca w centrum Warszawy (trzy piętra niżej działa Giełda Papierów Wartościowych) rozpościera się widok na tętniące miasto. Właśnie to lubi najbardziej w czasie weekendowych wyjazdów z żoną: patrzeć na ludzi, inny świat, inne życie. Jest wielkim miłośnikiem Wschodu, w wolnych chwilach zaczytuje się w XIX-wiecznej rosyjskiej literaturze. Gdy ma więcej czasu, rusza do Lwowa, a stamtąd do Drohobycza szlakami Bruno Schulza. Mimo napiętego kalendarza (do kierowania samorządem dochodzi też pisanie komentarzy do ustawy o VAT) znajduje czas dla siebie: - Mam bardzo dużo zajęć, a to zmusza do dobrej organizacji - stwierdza.

@RY1@i02/2011/246/i02.2011.246.07000030e.802.jpg@RY2@

Wojciech Górski

Tomasz Michalik

Luiza Zalewska

luiza.zalewska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.