Zmienne szczęście
Retrospektywa Andrieja Konczałowskiego wydarzeniem 5. festiwalu Sputnik
Andriej Konczałowski nie ma łatwego zadania. Jako starszy brat słynnego Nikity Michałkowa z łatwością mógłby zniknąć w cieniu roztaczanym przez cara rosyjskiego kina. W trakcie trwającej od niemal 50 lat kariery reżyser wypracował jednak całkowicie własną markę i zyskał status ikony wschodnioeuropejskiego kina. Kluczem do zrozumienia fenomenu Konczałowskiego wydaje się jego wszechstronność. Twórca "Syberiady" realizuje adaptacje rosyjskiej klasyki i hollywoodzkie filmy gatunkowe, kameralne dramaty obyczajowe i monumentalne epopeje. Już za kilka dni reżyser odwiedzi nasz kraj jako gość 5. festiwalu Sputnik nad Polską.
Już swoją drugą fabułą zatytułowaną "Historia Asi Klaczinej, która kochała, lecz nie wyszła za mąż" Konczałowski wywołał w ojczyźnie niemały skandal. Pozbawiony upiększeń film o życiu mieszkańców kołchozu rozdrażnił radzieckich cenzorów na tyle, że zablokowali jego emisję na niemal 20 lat. Mimo że po tych doświadczeniach Konczałowski trzymał się z dala od polityki, nie przestał zaskakiwać. W bazującym na prozie Iwana Turgieniewa "Szlacheckim gnieździe" zadziwił swobodnym podejściem do pierwowzoru, w którego treść wplótł postacie i wątki z innych powieści autora. Późniejsza o kilka lat "Romanca o zakochanych" zdobyła wprawdzie nagrodę na festiwalu w Karlowych Warach, ale odrzuciła wielu widzów za sprawą hermetycznej, eksperymentalnej formy. Radziecki etap kariery reżysera obfitował też w sukcesy. Zrealizowany przez Konczałowskiego "Wujaszek Wania" do dziś uchodzi za jedną z najwybitniejszych adaptacji twórczości Czechowa. Monumentalna "Syberiada" przyniosła reżyserowi nagrodę na festiwalu w Cannes, a w dalszej perspektywie otworzyła mu drzwi do Holly- wood.
Twórca europejskiego kina autorskiego na obcym terytorium radził sobie ze zmiennym szczęściem. W "Kochankach Marii" Konczałowski w typowy dla siebie sposób połączył perspektywę jednostki z następstwami wielkiej historii. Zrealizowana z wyczuciem historia niespełnionej miłości młodej dziewczyny i weterana wojennego należy do najlepszych filmów w dorobku reżysera. Podobną renomę zyskał również "Uciekający pociąg", który zgrabnie wpisał standardy kina sensacyjnego w egzystencjalną refleksję na temat istoty wolności. Dobrą prasę w Stanach Zjednoczonych popsuła Konczałowskiemu klęska opowiadającego o przyjaźni dwójki outsiderów filmu "Homer i Eddie". Apogeum kryzysu twórczego reżysera nastąpiło jednak wraz z premierą "Tango i Cash". Nieśmieszna komedia o perypetiach pary gliniarzy urosła do rangi mało zaszczytnego symbolu tandety królującej w Hollywood lat 80.
Niepowodzenia schyłkowego okresu amerykańskiej twórczości reżysera wpłynęły na jego decyzję o powrocie do Rosji. W ojczyźnie Konczałowski solidnie zapracował na miano artysty, który przy użyciu różnych stylów i konwencji uprawia ostrą krytykę poradzieckiej rzeczywistości. W najbardziej radykalny sposób wyraża ją "Kurka riaba" stanowiąca nieformalny sequel "Historii Asi Klaczinej...". Sarkastyczna tonacja filmu nie osłabiła bijącej z niego goryczy. Pomimo ustrojowych przemian sytuacja mieszkańców byłego kołchozu wydawała się równie fatalna i pozbawiona perspektyw jak za czasów głębokiego komunizmu.
Ostatni duży sukces autora "Syberiady" stanowi nagrodzony w Wenecji groteskowy "Dom wariatów". Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że od pewnego czasu twórczość Konczałowskiego ponownie znajduje się w kryzysie. Najlepszy dowód na potwierdzenie tej tezy przynosi ostatni, jak do tej pory, film reżysera - "Dziadek do orzechów 3D". Próba połączenia zamiłowania do rosyjskiej klasyki z otwartością na nowe technologie sprowokowała miażdżące recenzje międzynarodowej krytyki. Zrażony niepowodzeniami Konczałowski coraz częściej wycofuje się ostatnio w stronę teatru, opery i telewizji. Osiągane na tej płaszczyźnie sukcesy pozwalają patrzeć w przyszłość z nieśmiałym optymizmem. Na razie warto przypomnieć sobie dawne filmy twórcy bądź sięgnąć do któregoś z przeprowadzonych z nim wywiadów. Słynący z niewyparzonego języka Konczałowski udowadnia w nich, że z pewnością nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
@RY1@i02/2011/223/i02.2011.223.196.023a.001.jpg@RY2@
Kadr z filmu "Dziadek do orzechów 3D"
@RY1@i02/2011/223/i02.2011.223.196.023a.002.jpg@RY2@
Andriej Konczałowski
Piotr Czerkawski
Piąta edycja Sputnika nad Warszawą przyniesie kilka premier, których nie można przegapić. Przede wszystkim w sekcji konkursowej, w której zostaną pokazane m.in. nowe filmy Aleksieja Bałabanowa ("Palacz", wcześniej wyświetlany na Warszawskim Festiwalu Filmowym), Bakura Bakuradzego ("Myśliwy") i przede wszystkim "Faust" (na zdjęciu) Aleksandra Sokurowa, adaptacja arcydzieła Goethego, a jednocześnie dopełnienie trylogii poświęconej historycznym postaciom.
@RY1@i02/2011/223/i02.2011.223.196.023a.003.jpg@RY2@
Niezwykle atrakcyjnie zapowiada się także przegląd "Rosyjski Eros", w ramach którego będzie można zobaczyć nie tylko klasyki filmowych romansów z czasów ZSRR, lecz także przedwojenną "Miłość we troje" (1927) czy "Dziwadła i ludzie" Bałabanowa z 1998 roku.
Filmy Bałabanowa zdominują też sekcję "Mocne kino": tu będzie można przypomnieć sobie obie części "Brata", "Wojnę" i wstrząsający "Ładunek 200", a także komercyjne rosyjskie hity, takie jak "Straż dzienna" i "Straż nocna" Timura Bekmambetowa.
Zaś dla fanów kina fantastycznonaukowego magnesem będzie znakomity przegląd "Ale kosmos!": od legendarnej "Aelity" Jakowa Protazowa (1924) poprzez "Solaris" Tarkowskiego po najnowszy dokument poświęcony Gagarinowi "Saratów: pas startowy w życie" będzie można się przyjrzeć, jak Rosjanie podbijali przestrzeń międzygwiezdną nie tylko za pomocą sputników. Zaś jeśli ktoś przegapił najciekawsze wydarzenia poprzednich edycji festiwalu, to z pewnością chętnie wybierze się na przegląd "The Best of Sputnik" - reprezentatywne i arcyciekawe zestawienie mocnych tytułów rosyjskiego kina. Będą m.in. filmy Karena Szachnazarowa ("Sala numer 6"), Andrieja Zwiagincewa ("Wygnanie"), Pawła Łungina ("Wyspa").
Pełny program festiwalu na stronie www.sputnikfestiwal.pl. A już od 25 listopada wybrane filmy Sputnika będą pokazywane w miastach całej Polski.
JD
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu