Didżej fotografii
Wydarzenie jesieni. Pierwsza w Polsce indywidualna wystawa prac niemieckiego fotografa Wolfganga Tillmansa
Dzieje jego kariery to materiał na hollywoodzki przebój. Jest w nich wszystko, co powinien mieć kasowy hit: wielka miłość i wielki dramat, sukcesy i skandale z wielkimi pieniędzmi, środowiskiem modnych mediów, celebrytów oraz subkulturami w tle. Urodzony w 1968 roku Wolfgang Tillmans twierdzi, że pierwszą świadomą fotografię wykonał dopiero jako dwudziestolatek, co zdumiewa, bo w niespełna pół dekady później był już uznanym reporterem. Dodaje jednak, że jego autorska metoda postrzegania świata przez pryzmat urządzeń optycznych ukształtowała się w dzieciństwie. Zmuszany przez rodziców do oglądania realistycznych slajdów i przeźroczy uciekał w fascynację astronomią - podpatrywał ruchy planet i chmur, przykładając obiektyw fotograficzny do teleskopu. Kilka lat temu powtórzył młodzieńcze doświadczenie w cyklu "Wenus na tle Słońca" - tym razem jednak twórczo przetworzył obraz, używając filtrów. Ale efekt był podobny. Lepszy sprzęt, wiedza z zakresu optyki i praktyka fotograficzna nie posunęły artysty naprzód, Tillmans zobaczył i sfotografował to samo co przed trzydziestoma laty - czarną kropkę na różowej kuli. "Jego fotografie są tak nudne, jak tylko można to sobie wyobrazić" - napisała Laura Cumming, recenzentka "Observera".
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.