Nie przegap w TV
. Na przyszły rok Joe Wright zapowiedział ekranizację arcydzieła Lwa Tołstoja ze scenariuszem Toma Stopparda i w gwiazdorskiej obsadzie (Keira Knightley, Matthew Macfadyen, Jude Law). Zanim jednak "Anna Karenina" AD 2012 trafi na ekrany kin, warto przypomnieć sobie wersję wcześniejszą, skromniejszą, ale udaną. W filmie Bernarda Rose’a w tytułową postać wcieliła się Sophie Marceau (i nie mam wątpliwości, że Knightley jej nie dorówna), Wrońskiego zagrał Sean Bean, Konstantego Lewina - Alfred Molina. Może nie jest to obsada, którą wyobrażaliby sobie wielbiciele powieści, ale sprawiła się doskonale. Rose udowodnił też, że jest specem od stylowego kina - niezależnie, czy kręci horror ("Candyman"), czy biograficzną opowieść o Beethovenie ("Wieczna miłość"). Po "Annie Kareninie" wkręcił się w dzieła Tołstoja, przenosząc na ekrany "Śmierć Iwana Ilicza" ("Ivans XTC", 2002), "Sonatę Kreutzerowską" (2008) oraz "Dwóch huzarów" ("The Two Jacks", 2011).
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.