Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Ostatni pojedynek

29 czerwca 2018

Fredowi Zinnemannowi ucieczka przed nazizmem otworzyła drogę do kariery w Hollywood

Pięciu twórców nowatorskiego filmu "Ludzie w niedzielę", nakręconego w Berlinie w 1929 roku, w kilka lat później zostało czołowymi twórcami Hollywood. Wszyscy byli Żydami z ubogich rodzin i w większości pochodzili z prowincjonalnych miasteczek Europy Środkowej. Bracia Robert i Kurt Siodmakowie, mieszkańcy Drezna, wychowali się w Polsce, Edgar Ulmer pochodził z Ołomuńca, a Samuel (znany potem jako Billy) Wilder urodził się w Suchej Beskidzkiej. Tylko Fred Zinnemann był rodowitym wiedeńczykiem.

Do Ameryki jedni z nich przybyli dla kariery, inni - jako uchodźcy. Ostatni z nich, Robert Siodmak, wytrwał w hitlerowskich Niemczech do 1939 roku. W USA znaleźli się jako uznani reżyserzy i scenarzyści; gdy dano im do rąk najpotężniejsze instrumentarium filmowe świata, od razu wzięli się do pracy. Ich filmy robiły kasę: Billy Wilder był m.in. autorem scenariusza "Pół żartem, pół serio", Robert Siodmak zasłynął jako reżyser horrorów, z klasycznym "Wilkołakiem" na czele. W bogatym reżyserskim dorobku Zinnemanna pierwsze miejsce zajmuje "W samo południe".

Ten klasyczny western powstał w 1952 r. Zinnemann zaangażował do niego wschodzące gwiazdy Hollywoodu: Garyego Coopera i Grace Kelly, późniejszą księżnę Monako. Muzykę do filmu skomponował ukraiński Żyd Dimitri Tiomkin; tytułową melodię znają wszyscy miłośnicy kina.

Start w Ameryce ułatwili rodakom producenci z Hollywood, w olbrzymiej większości Żydzi, którzy pokolenie wcześniej trafili tu z Europy. Jednak postawili przybyszom warunek: koniec z artystycznymi poszukiwaniami, kino jest rozrywką dla mas. Awangardziści z Berlina zaakceptowali ten układ. Co straciło przez to światowe kino, trudno powiedzieć, wiemy za to na pewno, że talent Zinnemanna, Roberta Siodmaka czy Billyego Wildera potrafił wznieść rozrywkę na wyżyny sztuki. Gdyby pozostali w Niemczech, prawdopodobnie podzieliliby los rodziny Wildera, która zginęła w Auschwitz.

Zinnemann nie mieścił się w stereotypie filmowca z Hollywood: ten spokojny konserwatysta przywiązany do tradycji judaizmu, przeżył pół wieku w zgodnym małżeństwie z katoliczką. Rys osobistej tolerancji reżysera odnajdujemy w jego najsławniejszym filmie: młoda małżonka szeryfa Kanea (Grace Kelly) jest kwakierką. Kwakrzy, wyróżniająca się pacyfizmem gałąź anglosaskiego protestantyzmu, przybyli do Ameryki, uchodząc przed prześladowaniami na Starym Lądzie - podobnie jak Żydzi dwieście lat później.

Motyw sprawiedliwego stróża prawa i zakochanej w nim członkini pacyfistycznej protestanckiej sekty wykorzystał po latach Peter Weir w filmie "Świadek".

Wybór kwakierki jako pozytywnego bohatera nie był przypadkiem. Po kapitulacji Austro-Węgier w 1918 r. gorąca zupa, rozdawana w Wiedniu przez kwakrów z Armii Zbawienia, ratowała przed głodem małego Fredka. Reżyser zapamiętał to doświadczenie. Mimo bogactwa, którego się dorobił, do końca życia nie zostawiał ani kęsa na talerzu.

Przesłanie "W samo południe" jest czytelne: jeśli zajdzie taka konieczność, nie mamy innej drogi - musimy być odważni. Dlatego film, jak każde wybitne dzieło, nie starzeje się i ciągle może być odczytywany na nowo. W czerwcu 1989 roku "Solidarność" wygrała historyczne wybory z plakatem, na którym szeryf Kane rusza do swojego ostatecznego pojedynku.

@RY1@i02/2011/205/i02.2011.205.196.007a.001.jpg@RY2@

Jacek Borkowicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.