Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Panorama masek

3 lipca 2018

William Thackeray potrafił jak żaden inny pisarz spojrzeć z dystansu na XIX-wieczne angielskie społeczeństwo

Anglikom często przypisuje się skłonność do zamykania się w zachwycie nad własnym sposobem bycia, ale nie jest to do końca prawda. W wizerunek wyspiarskiej kultury wpisana jest wręcz kontestacja wszystkiego, co swojskie, jak również tęsknota za wyrwaniem się poza krąg własnych zbiorowych przyzwyczajeń.

Nonkonformistyczne tęsknoty i dążenia mają tam zresztą tradycję o wiele starszą niż osławiony five oclock. Ich wyrazem jest chociażby angielska literatura, opiewająca zbuntowanych bohaterów na długo przed lordem Byronem. Już William Langland, ubogi kancelista jednego z kościołów XIV-wiecznego Londynu, w swoim "Widzeniu o Piotrze Oraczu" roztaczał panoramę zepsutej i zakłamanej społeczności swoich czasów, przeciwstawiając jej samotnego rolnika, wyznawcę prostoty, braterstwa i solidarności. Langland nie tworzył do szuflady: jego poemat powszechnie czytano, kopiowano lub też powtarzano z ust do ust tam, gdzie nikt nie potrafił czytać ani pisać. Rewolucyjne jak na swoje czasy treści "Widzenia" stały się szczególnie popularne wśród najuboższych.

Żyjący trzy wieki po Langlandzie John Bunyan był człowiekiem niepokornym - jako świecki kaznodzieja zboru baptystów trafił do więzienia za krytykowanie króla. W celi, gdzie przesiedział dwanaście lat, napisał wierszem "Wędrówkę pielgrzyma" ("Pilgrims Progress"), utwór, którym dosłownie zaczytywały się pokolenia Anglików. Tytułowy Pielgrzym o imieniu Christian w akcie sprzeciwu wobec otaczającego go skorumpowanego świata wyrusza w wędrówkę, która nie jest ucieczką, lecz walką. Pokonawszy Grzęzawisko Przygnębienia, stacza pojedynek z demonem Apolionem, personifikacją samego Szatana, wreszcie musi stawić czoła Olbrzymowi Rozpaczy.

Jedną z najważniejszych scen "Wędrówki" jest panorama jarmarku, na którym zgromadził się tłum krzykliwych przekupniów, kupujących, wędrownych kuglarzy. Tłum ten szydzi z Pielgrzyma, zabiera mu Biblię, stanowiącą kompas w jego wędrówce, wreszcie wtrąca do aresztu. Oskarżyciele twierdzą, że wędrowiec obraził zgromadzenie, gdyż nie chciał niczego kupować. Ten jarmark to targowisko próżności (vanity fair), symbol marności tego świata.

Motyw Bunyanowskiego jarmarku wykorzystał w tytule swojej powieści William Makepeace Thackeray. Ten żyjący w połowie XIX wieku angielski powieściopisarz, urodzony w Kalkucie i nigdy do końca niezintegrowany ze społecznością brytyjskich wyspiarzy, potrafił patrzeć z dystansu na ludzi swojego czasu. Jego "Targowisko próżności" to panorama masek, nakładanych przez bohaterów książki dla zdobycia znaczenia, poważania czy majątku. Nieliczne osoby o prawym charakterze są ukazane jako jednostki naiwne, wykorzystywane przez najbliższe otoczenie.

Książka Thackeraya weszła do kanonu światowej literatury. Jeśli nie mniej poczytny poemat Bunyana nie jest znany w Polsce, to tylko z powodu swojej zdecydowanie ewangelickiej wymowy. Jednak w krajach anglosaskich i protestanckich nadal jest chętnie czytany. Co więcej, wiele zawartych tam obrazów i symboli weszło na trwałe do sfery popkultury. Do dziś autorzy komiksów fantasy, sami o tym nie wiedząc, powielają rysunkowy motyw walki Christiana z Apolionem. A "Vanity Fair" jest też chociażby tytułem poczytnego amerykańskiego miesięcznika, opisującego nowinki ze świata mody i z życia celebrytów.

Dlaczego zatem Anglicy, dysponując takimi literackimi przykładami, nie stali się narodem nonkonformistów? Być może dlatego, że mieli kolonie. Przez kilka stuleci odpływały tam wszystkie niespokojne duchy, umykając z wyspy niczym para spod pokrywy kotła. Po ich odejściu na starym lądzie zrobiło się może trochę nudno, ale na pewno wyszło to z korzyścią dla ogólnego porządku i spokoju.

Nie zapominajmy o dniu Sądu Ostatecznego - powiedziałby w tym momencie czytelnik "Wędrówki pielgrzyma". Jednym z ważnych motywów zamorskich podróży angielskich niepokornych charakterów były prorocze słowa ewangelisty Mateusza: "uciec przed nadchodzącym gniewem". Ludzie znali je z książki Bunyana. To właśnie te słowa skłoniły Christiana do wyruszenia w wędrówkę z rodzinnej miejscowości, nazwanej przez autora Miastem Zagłady.

@RY1@i02/2011/195/i02.2011.195.196.007a.001.jpg@RY2@

Kadr z filmu "Targowisko próżności"

Jacek Borkowicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.