Bez niedopowiedzeń
Chyba każdy nastolatek brnący przez obowiązkowy zestaw lektur marzy, by przeczytać książkę, która zaczyna się od słów: "No dobra - mówi Jonathan. - Masz do wyboru: albo przelatujesz Jenny Gibson, albo tę bezdomną, która żebrze o drobniaki przed piekarnią Cramnera". Tak, angielski pisarz Melvin Burgess z pewnością wie, jak przykuć uwagę młodego czytelnika. Udowodnił to kontrowersyjną powieścią "Ćpun", opowiadającą o grupie młodzieży, pogrążającej się w heroinowym nałogu. Książka była bestsellerem również w Polsce. Wiadomo - seks, narkotyki i tym podobne tematy są najbardziej chwytliwym towarem także na rynku książki, a już szczególnie tej kierowanej do dorastającego czytelnika.
Dlatego pewnie i "Pierwszy seks" dobrze sobie poradzi. O czym jest książka, informuje niezbyt finezyjny tytuł, choć wydaje się, że polscy wydawcy mogli pomyśleć nad czymś lepiej oddającym mechaniczny, a zarazem pełen nerwowego podniecenia oryginał - "Doing it". Bo kto się spodziewa subtelnych pierwszych wtajemniczeń, przesyconych wielkim, nastoletnim uczuciem, srogo się zawiedzie. Brytyjski pisarz serwuje nam w swojej powieści to, do czego nas przyzwyczaił: ostrą jazdę bez trzymanki.
Bohaterowie jego książki to trójka szesnastolatków - Dino, Ben i Jonathan - którzy usilnie próbują mieć za sobą seksualny debiut, ale nie skupiają się na emocjonalnej stronie całego przedsięwzięcia, a wyłącznie czysto technicznej. Stąd w powieści mnóstwo tak zwanych scen i obrazowych opisów - członków "twardniejących jak beton", wkładania sobie rąk w majtki, ocierania, obmacywania i bezustannie zadawanego pytania: czy TO wreszcie nastąpi?
Czyta się nieźle, jako miłą odskocznię od wszystkich grzecznych lektur wieku dorastania, których autorzy usiłowali nam wmówić, że młodzi ludzie i ich genitalia to dwa odrębne twory. Jeśli chodzi o "Pierwszy seks", to Melvin Burgess chyba trochę przesadził w drugą stronę, bo na to, żeby u jego postaci wyodrębniły się jakieś cechy charakteru i dążenia inne niż majtkowe, czekamy niemal pół książki, ale lektura dzięki swojemu rzeczowemu, pozbawionemu ozdobników językowi w ogóle nie męczy.
@RY1@i02/2011/195/i02.2011.195.196.026b.001.jpg@RY2@
Patrycja Pustkowiak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu