Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Złoty chłopiec do bicia

27 czerwca 2018

Jude Law, jaki jest, każdy widzi. Dziś wszyscy mamy dostęp do życia gwiazdy. Nawet ludzie, którzy nie znają go z żadnej roli, mają wgląd w najintymniejsze sprawy aktora. Wysoka jest cena sławy

Można nie pamiętać jego znakomitych, nominowanych do Oscara kreacji w "Utalentowanym panu Ripley" i "Wzgórzu nadziei", ale znać detale dotyczącego jego rozstania z Sienną Miller, po tym jak prasa ujawniła, że jednocześnie romansował z nianią swoich dzieci. Można nie czytać entuzjastycznych recenzji, jakie zebrał, zagrawszy w ubiegłym roku Hamleta na scenach Londynu i Nowego Yorku, ale wiedzieć wszystko o jego krótkotrwałym romansie z modelką Samanthą Burke, który zaowocował kolejnym, czwartym już dzieckiem aktora.

Jude Law bowiem należy do wszystkich, a dzięki swej urodzie, seksapilowi i popularności jest idealnym kandydatem na bohatera gorącego newsa. A że gra w jakichś tam filmach czy spektaklach i jest w tym dobry? To już mniej nas interesuje, ważne, że złoty hollywoodzki chłopiec dobrze się sprzedaje na okładce.

W "Repo Men-Windykatorach" widzimy świat bliżej nieokreślonej przyszłości, w którym każdy może wymienić niedziałający organ wewnętrzny. Wątroba się zniszczyła? Płuco niedomaga? Rak zeżarł żołądek? Już jedzie nowa sztuka, dostępna na kredyt. Lepiej jednak, żebyś był w stanie spłacić wysoki dług. W przeciwnym razie spotkasz na swojej drodze pozbawionego litości windykatora Remyego (Jude Law), który wypatroszy cię w mgnieniu oka, by odzyskać niespłacone dobro. Remy w końcu sam staje się ofiarą tego systemu, a dawny kolega po fachu Jake (Forest Whitaker) dybie, by wyrwać mu z piersi serce...

Dystopijna wizja zawarta w filmie może się wydawać czystą fantazją, jednak jeśli potraktujemy ją jako metaforę, okaże się zaskakująco dobrze opisywać sytuację hollywoodzkiego gwiazdora. Sława towarzysząca aktorowi i otwierająca przed nim nowe możliwości grania w filmach jest kredytem spłacanym w ratach poprzez ujawniane w plotkarskiej prasie intymne szczegóły z życia: romanse, zdrady, rozstania. Jude Law jest patroszony na naszych oczach od wielu lat, a publiczność już dawno zjadła jego serce.

W ostatnich tygodniach Law nieoczekiwanie stał się bohaterem w głośnej na Wyspach Brytyjskich aferze podsłuchowej w tabloidzie "News of the World" należącym do medialnego imperium Ruperta Murdocha. Jak ujawniono, stałą praktyką redaktorów pisma było pozyskiwanie nielegalnego dostępu do telefonów celebrytów, polityków i innych figur życia publicznego, dzięki czemu gazeta mogła się pochwalić niejednym sensacyjnym newsem. Jude Law był ponoć wśród inwigilowanych gwiazd. Łatwo w to uwierzyć, pamiętając medialny festiwal, jaki rozgrywał sie wokół prywatnych spraw aktora - jego związków z Sadie Frost, z którą ma troje dzieci, i Sienną Miller, z którą rozstawał się i schodził kilkakrotnie, zawsze przy tabloidowej wrzawie.

"Bywałem w różnych sytuacjach. Ścigano mnie, śledzono, podglądano. Moja prywatność była naruszana na tysiąc sposobów, a ja nie mogłem nawet pójść na policję, wiedząc z doświadczenia, że posterunek może być też źródłem przecieku do prasy" - mówił z rozgoryczeniem Law w wywiadzie, którego udzielił "Guardianowi" w zeszłym tygodniu. "Te gazety roszczą sobie prawo do osądzania ludzi. Mnie osądziły. Teraz nadszedł czas na nasz sąd nad nimi" - dodał z cieniem satysfakcji, komentując trwające przesłuchania w sprawie Murdocha i jego podwładnych. Jednak refleksja, jaką dzieli się z czytelnikami gazety, wykracza daleko poza doraźną chęć odpłacenia pięknym za nadobne: "Wszyscy jesteśmy w to zamieszani. Łatwo jest powiedzieć: "Już po wszystkim. To oni są winni.", prawda jest taka, że wszyscy ponosimy odpowiedzialność" - mówił Law. Model funkcjonowania prasy, która żywi się prywatnością gwiazd, bo na takie informacje jest największy popyt, usprawiedliwia ten oskarżycielski ton.

Przypomnijmy więc: Jude Law jest aktorem. Nic poza rolami, które gra, nie powinno nas obchodzić. Powiedzmy sobie zresztą szczerze: czy szczegóły prywatnego życia są choć w połowie tak ciekawe i niezwykłe jak scenariusze filmowe? Czy w rzeczywistości Law mógłby przeprowadzić tak emocjonujący psychologiczny pojedynek, jak ten filmowy z Michaelem Caineem w "Pojedynku" Branagha? Albo przejść na drugą stronę lustra w fantasmagorii "Parnassusa" w reżyserii Terryego Gilliama? Nawet jako playboy do pięt nie dorasta filmowemu Alfiemu, w którego wcielił się w remakeu z 2004 roku.

Zamiast plotkami ekscytujmy się więc nadchodzącymi filmami. Zwłaszcza że jeszcze w tym roku Law powróci w jednym ze swoich najlepszych ekranowych wcieleń - jako doktor Watson w dokonanej przez Guya Ritchieego wystrzałowej reinterpretacji detektywistycznych przygód Holmesa. Zaprawdę nudny doktorek nigdy jeszcze nie był tak pięknym chłopcem.

@RY1@i02/2011/156/i02.2011.156.196.0004.001.jpg@RY2@

@RY1@i02/2011/156/i02.2011.156.196.0004.002.jpg@RY2@

"Jagodowa miłość"

@RY1@i02/2011/156/i02.2011.156.196.0004.003.jpg@RY2@

"Sherlock Holmes"

FOT. CANAL+; GALAPAGOS; KINO SWIAT

Katarzyna Nowakowska

Nikt nie rozcina ludzkiego ciała z taką klasą jak Jude Law. Jako windykator z "Repo Men" jeszcze dostaje za to pieniądze. Jest jednym z pracowników Unii, firmy produkującej syntetyczne serca, nerki, oczy i wszelkie inne ludzkie wnętrzności. Chętni na wymianę kupują organy na kredyt. Kiedy przestają go spłacać, pojawia się Repo Man i wycina zadłużonym organ. Praca u boku przyjaciela (znakomity w tej roli Forest Whitaker) układa się świetnie do czasu, aż Jude sam zostaje zmuszony do zakupu organu. Odwracają się od niego rodzina, kumple, a ścigający staje się ściganym. Wszystko to zrealizowane bardzo sprawnie, w komiksowym stylu i - co bardzo ważne - z naprawdę zaskakującym zakończeniem. Do tego wspomniany Whitaker pokazujący tu filipińskie sztuki walki, które ćwiczył przez kilka lat. Całość równie krwawa, jak wciągająca.

Wojciech Przylipiak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.