Żywe pomniki
Wnikliwa próba zrekonstruowania i przyjrzenia się społeczności, która w Polsce znalazła dom, by wkrótce zaznać piekła, jest wspólnym mianownikiem znakomitych dokumentów "Po-lin. Okruchy pamięci" i "Bałuckie getto"
- Za trzy dni miałam mieć randkę z Pavlem, kiedy przyszło zgłoszenie, że mamy się zarejestrować w gestapo. Tam spotkałam Pavla, nieźle go już zbili - wspomina Maria, Żydówka, która wraz z rodzicami przyjechała na łódzkie Bałuty jesienią 1941 roku. Wówczas naziści wywieźli z Pragi do Łodzi 5000 czeskich Żydów, by przeprowadzić stopniową likwidację. Połowa z nich nie przeżyła pierwszej zimy. - Najgorszą część życia spędziłam w tym getcie, bo w Oświęcimiu to już nie było życie, tam nie było się człowiekiem - dodaje Maria. Pavel Stingl w "Bałuckim getcie" nie tylko opowiada o losach czeskich Żydów, ale przede wszystkim fascynują go zaniedbane, mroczne zaułki najniebezpieczniejszej dzielnicy Łodzi. Wspomnienia tych, którzy w odrapanych kamienicach przetrwali piekło getta, zderza z wypowiedziami ludzi, którzy dziś zajmują te same kamienice.
Przed wybuchem II wojny światowej Bałuty należały do najuboższych, nękanych przestępczością okolic Łodzi. Natychmiast po rozpoczęciu niemieckiej okupacji Polski nazistowskie władze utworzyły na tych terenach getto, zamieszkane przez 200 tysięcy Żydów. Jak dziś wyglądają Bałuty? Dlaczego tyle lat po wojnie nikt nie zadbał o stan budynków? Czy ludzie pamiętają o żydowskim więzieniu? Tego próbuje dowiedzieć się autor filmu, który archiwalne zdjęcia łódzkiego getta zderza z kadrami z zagraconych, cuchnących zgnilizną i alkoholem mieszkań, obskurnych klatek schodowych, na których nie sposób ominąć wzrokiem czerwonych napisów "ŁKS Żydy".
Tu czas jakby stanął w miejscu: ludzie gnieżdżą się całymi rodzinami w maleńkich pokojach od lat nieremontowanych, alkohol przez wielu traktowany jest jak woda, a pamięć o krwawej historii pozostała jedynie w głowach najstarszych. To smutny obraz współczesnego więzienia, z którego tylko nielicznym udaje się wyrwać.
- Przed wojną w Kurowie Żydzi stanowili większość lokalnej społeczności. Tu mieszkał cholewkarz, tam mleczarz, fleczer, rzeźnik i akuszerka, która mnie przyjmowała. Dziś nie ma po nich śladu, nawet nagrobka - opowiada mieszkaniec Kurowa w powiecie puławskim, jeden z bohaterów dokumentu Jolanty Dylewskiej "Po-lin. Okruchy pamięci" (słowo "po-lin" pochodzi z hebrajskiego i znaczy dosłownie "tu zamieszkamy"). Legenda głosi, że tak mieli powiedzieć Żydzi uciekający z Europy Zachodniej przed prześladowcami. Po-lin miało pozostać ich nowym domem aż do wybuchu wojny.
Obraz niemal w całości zmontowany jest z fragmentów archiwalnych filmów, zrealizowanych przez amerykańskich Żydów, którzy w latach 30. odwiedzali swoich polskich krewnych. Autorka dokumentu przez blisko 10 lat docierała do wielu zakątków świata, by odnaleźć te amatorskie filmy. - Dzięki tym materiałom dostrzegłam szansę, by stworzyć choć nikły obraz żydowskiego życia - opowiada. - Chciałam sprawić, by komuś zrobiło się żal tego świata, tych ludzi, pełnych życia i planów, których nie tylko nie ma w dzisiejszej rzeczywistości, ale prawdopodobnie nie ma ich też w naszej pamięci - dodaje. Dylewska dotarła z kamerą do blisko 20 miejscowości, m.in. do Kurowa, Kałuszyna, Gębina, Sędziszowa czy Sokołowa Małopolskiego, w których zrealizowano znalezione przez nią nagrania. Dzięki archiwalnym kadrom zaglądamy na gwarny rynek, podglądamy kowali, krawców i kobiety przygotowujące potrawy do szabasu. Zdjęcia uzupełniają wspomnienia ostatnich żyjących świadków tamtej epoki, głównie Polaków, którzy opowiadają o przyjaciołach, sąsiadach, nauczycielach, znajomych ze sklepów.
Dylewska w swoim filmie ocala od zapomnienia skrawek przedwojennej rzeczywistości z jej obyczajami, codziennością i wielokulturowością, ale dotyka też osobistych, chwilami nawet intymnych relacji polsko-żydowskich. Próbuje tym samym odszyfrować tożsamość i korzenie bohaterów swojego filmu.
@RY1@i02/2011/156/i02.2011.156.196.0003.001.jpg@RY2@
FOT.: CANAL+; OKŁADKA: AP
Kadr z filmu "Po-lin. Okruchy pamięci"
Agnieszka Michalak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu