Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Luz i harmonia

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Filadelfijska wokalistka Jill Scott kazała czekać na swój nowy krążek cztery lata. Warto było

Po ukazaniu się poprzedniej płyty "The Real Thing: Words and Sounds Vol. 3" Jill zrezygnowała z dotychczasowego wydawcy, rozpoczęła karierę filmową (wystąpiła m.in. w "Hounddog" i "Kobieca Agencja Detektywistyczna nr 1"), rozwiodła się i urodziła pierwsze dziecko. Sporo zmian jak na cztery lata. Na szczęście jej muzyce wyszły one na dobre.

Płytę "The Light of the Sun" rozpoczyna numer "Blessed" - nostalgiczny miks soulu i funky jakby wyjęty z soundtracka "Jackie Brown" Tarantina. W nawiązującym do poprzednich muzycznych epok (głównie soulu z lat 70.) klimacie jest też singiel "So In Love", w którego wykonaniu wokalnie wspiera Jill laureat Grammy za wokalne e rhythm and bluesa Anthony Hamilton. Kolejna kolaboracja, w numerze "Shame" z raperką Eve, to przypomnienie, że płyty Scott nie bez przyczyny znajdują się na półkach z hip-hopem. W "All Cried Out Redux" popis beatboksu daje inny gość Jill, weteran Doug E. Fresh. Ostatnim współpracownikiem wokalnym na płycie Amerykanki jest raper Paul Wall - w numerze "So Gone (What My Mind Says)". Scott skłania się również w stronę jazzu. Pomagają jej w tym dźwięki skrzypek, kontrabasu i klawiszy.

Z 15 wypełniających album numerów emanują luz i pięknie zachowana harmonia słuchających się nawzajem muzyków. Każdy dźwięk jest słyszalny, nawzajem na siebie oddziałują. Duża w tym zasługa samego procesu nagrywania. Płyta powstawała w dużej mierze podczas jam session. W nagraniu wzięło udział ponad 30 muzyków. Oczywiście nie jednocześnie.

Na "The Light of the Sun" na szczęście nie ma elektronicznej kakofonii, którta zabija nowoczesnego rhythm and bluesa. Trzykrotna laureatka Grammy postawiła na współgrający ze sobą zespół żywych instrumentów. Dokładając do nich swój ciepły, głęboki głos stworzyła piękny bujający koktajl. Amerykanów już zachwycił - płyta wylądowała na pierwszym miejscu "Billboardu". U nas na razie soul i rhythm and blues osadzone w tradycyjnym klimacie mają skromne grono odbiorców. Płyta Scott nie trafiła nawet do pierwszej pięćdziesiątki list sprzedaży. A szkoda.

@RY1@i02/2011/136/i02.2011.136.196.024b.001.jpg@RY2@

Wojciech Przylipiak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.