Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Przyszłość bez wizji

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

"Źle ma się kraj" Tony’ego Judta porusza przesłaniem, ale polskim czytelnikom ma zaskakująco mało do powiedzenia

Tony Judt był kimś więcej niż czołowym anglosaskim akademikiem wykładającym na prestiżowych uniwersytetach: od Oksfordu po Berkeley. Dzięki tekstom publikowanym w "New York Timesie" i "New York Review of Books" Judt urósł do roli jednego z najbardziej wpływowych intelektualistów zachodniego świata dwóch ostatnich dekad. Sławę przyniósł mu również konsekwentny sprzeciw wobec amerykańskiej interwencji w Iraku, na długo zanim na podobne pozycje przeszedł cały anglosaski mainstream.

Jego imponującą karierę zatrzymała jednak śmiertelna choroba. W 2008 roku lekarze zdiagnozowali u niego schorzenie, którego efektem był błyskawiczny zanik mięśni. Dwa lata później Judt już nie żył. Ten okres stał się dla historyka prawdziwym wyścigiem z czasem. Podyktował swoje wspomnienia, a także obszerny esej "Źle ma się kraj", który trafia teraz do rąk polskiego czytelnika.

Czy jest to dobra książka? Bez wątpienia tak. Żarliwy socjaldemokrata Judt barwnie podsumowuje tu swoje poglądy na polityczne i ekonomiczne wyzwania stojące przed zachodnimi społeczeństwami. Jest zaniepokojony trwającym od początku lat 80. rozjeżdżaniem się poziomów życia biednych i bogatych mieszkańców zachodniej Europy, stopniowym demontażem powojennego państwa dobrobytu i zanikiem postaw społecznikowskich i solidarystycznych. Narzeka na fascynację nowymi bogami pieniądza spod znaku Wall Street czy londyńskiego City obserwowaną w ostatnich dekadach tak na prawicy, jak i na lewicy. Esej Judta to dobry przewodnik po dylematach zachodniego życia publicznego (kryzys jeszcze to pogłębił) ogniskujących się w pytaniach: czy stać nas jeszcze na państwo dobrobytu, jak daleko powinna sięgać prywatyzacja (co np. z transportem publicznym i energetyką) albo do którego momentu można obniżać podatki, by zachować budżetową płynność?

O ile jednak opis przeszłości jest u Judta bez zarzutu, o tyle wiele do życzenia pozostawia jego wizja przyszłości. Postulowany przez niego powrót państwa do sterowania gospodarką (nie w znaczeniu realnego socjalizmu rzecz jasna, lecz w stylu kapitalistycznych Wielkiej Brytanii, Niemiec czy Francji lat 50. i 60.) jest mało przekonujący. Zwłaszcza gdy czyta się te słowa w takim kraju jak Polska, gdzie problemem nie jest zbyt mało państwa w gospodarce, lecz państwo niedoświadczone, w wielu miejscach niewydolne, bo odmawiające interwencji tam, gdzie jest najbardziej potrzebna (polityka rodzinna). Słowem: gdy chcemy spojrzeć na globalne problemy gospodarcze, "Źle ma się kraj" jest dobrą, pouczającą lekturą. Gdy jednak szukamy czegoś skrojonego pod polskie bolączki i obawy, wiele w eseju amerykańskiego historyka niestety nie znajdziemy.

@RY1@i02/2011/136/i02.2011.136.196.026a.001.jpg@RY2@

@RY1@i02/2011/136/i02.2011.136.196.026a.002.jpg@RY2@

Rafał Woś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.