Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Zdradzony umysł

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Czy życie jest ofertą, którą można odrzucić? Świat dziwacznego totalitaryzmu staje się dla Juli Zeh punktem wyjścia do filozoficznych pytań o współczesność

Druga połowa XXI wieku. Światem rządzi METODA - doktryna, która propaguje maksymalną życiową higienę: nie ma mowy o używkach, kontakcie z naturą czy zwykłym szaleństwie jednej nocy. Ciała w tak urządzonym świecie to maszyny poddane nieustającemu treningowi sportowemu, reżimowi diety, badaniom lekarskim. Czuwanie nad stanem swojego zdrowia jest obowiązkiem każdego obywatela. Kontroli poddane jest też szczęście osobiste - w pary łączy ludzi Centrala Pośrednictwa Matrymonialnego, kierując się zgodnością immunologiczną.

W tak koszmarnie skonstruowanej rzeczywistości musi dojść do buntu. Ogniskiem zapalnym jest Mia Holl - młoda biolożka, której brat w wyniku działań systemu został doprowadzony do samobójstwa. Mia, nieco mimowolnie, staje na czele ruchu walczącego o prawo do choroby i jako terrorystka zostaje doprowadzona przed nader perfidny wymiar sprawiedliwości.

"Corpus delicti" to już czwarta powieść Juli Zeh, młodej (rocznik 1974) niemieckiej pisarki. Choć i we wcześniejszych tekstach autorkę interesowały kwestie winy, kary, moralności i zniewolenia, trudno było przypuszczać, że stanie się spadkobierczynią Georgea Orwella i Aldousa Huxleya. Tymczasem "Corpus delicti" - antyutopia o świecie poddanym racjonalnym i totalitarnym regułom - uprawnia do takich zestawień. Co więcej, akcja książki, osnuta wokół niezrozumiałego procesu, przywodzi na myśl Kafkę, a prowadzone całkiem na serio rozważania o kondycji świata ujęte w formę intelektualnych sporów - Dostojewskiego.

Stawiając sobie za wzór mistrzów takiego kalibru, Zeh - to rzecz właściwie niebywała - wychodzi cało z tej batalii, a nawet imponuje tym, że jako jedna z nielicznych podejmuje wielkie tematy literatury. "Odmawiam zaufaniu cywilizacji, która zdradziła umysł na rzecz ciała" - deklaruje Zeh ustami głównej bohaterki. I dodaje: "Odmawiam zaufania moralności, która jest zbyt leniwa, żeby stawić czoło paradoksowi dobra i zła, i woli obstawać przy »działa« lub »nie działa«".

"Corpus delicti" nie jest książką idealną - abstrakcyjność egzystencjalnych rozważań, ciągła konfrontacja stanowisk, długie dialogi Mii z adwokatem i reżimowym dziennikarzem chwilami nużą, wydaje się też, że autorka nie wprowadziła nas w świat bohaterów wystarczająco głęboko: niemal wszystko, co jest do przekazania, otrzymujemy za pośrednictwem słów głównych postaci powieści, co bierze się zapewne stąd, że autorka początkowo planowała napisać sztukę teatralną. Nie niszczy to jednak zdumienia i radości z tego, że możemy czytać tak dobrą pisarkę jak Juli Zeh.

@RY1@i02/2011/126/i02.2011.126.196.026b.001.jpg@RY2@

@RY1@i02/2011/126/i02.2011.126.196.026b.002.jpg@RY2@

Patrycja Pustkowiak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.