Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Czas, który pozostanie

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

"Nad morzem" łączy fakty i fikcję, two-rząc subtelny portret relacji ojca i syna

Meksykański twórca Pedro Gonzalez-Rubio rzuca się na głęboką wodę. W swoim debiutanckim filmie dowartościowuje obraz kosztem słowa, stawia kontemplację ponad dynamiką, porzuca linearną strukturę na rzecz epizodyczności. "Nad morzem" eksploruje pogranicze faktu i fikcji, by stworzyć subtelny obraz relacji młodego rybaka i jego pięcioletniego syna. Charakterystyczny dla Rubio minimalizm wydaje się zaskakujący nawet jak na standardy kina arthouseowego. Widzowie, którzy zdecydują się jednak obdarzyć "Nad morzem" kredytem zaufania, mogą wyjść z kina prawdziwie zahipnotyzowani.

Reżyser koncentruje swoją uwagę na postaci małego Natana - syna Włoszki i Meksykanina. Choć po rozstaniu rodziców chłopiec na stałe zamieszka z matką w Rzymie, wcześniej wyrusza wraz z ojcem w podróż do meksykańskiej rafy koralowej Banco Chinchorro.

Film nie jest opowieścią o gwałtownym starciu natury i kultury. Choć należą do innych porządków, w "Nad morzem" mogą pokojowo współistnieć. Meksykański film rezygnuje z pokazywania przyrody jako niszczycielskiej siły. Gonzalez-Rubio nie musi uciekać się do romantycznych wizji, przywoływać sztormów i straszyć, że w morskich głębinach czyha na bohaterów coś groźnego i tajemniczego. Przepełniające "Nad morzem" poczucie bezpieczeństwa wiąże się głównie z obecnością ojca. Mężczyzna emanuje pewnością siebie i sprawia wrażenie, jakby nic w życiu nie było w stanie go zaskoczyć. To, co najciekawsze, dzieje się w "Nad morzem" w ramach drobiazgowo dokumentowanej codzienności. Ojciec Natana pomaga mu wykonywać drobne prace, uczy życiowej zaradności i uwrażliwia na piękno otaczającego świata. W swoich wysiłkach pozostaje niezmiennie przyjazny, cierpliwy i wyrozumiały.

Zaprezentowana w filmie idylla chwilami może wydawać się wręcz drażniąca. Reżysera usprawiedliwia jednak fakt, że patrzy na świat z perspektywy dziecka. Tak jak Natan, zostaje przecież wrzucony w sam środek niezwykłej rzeczywistości. Przygląda się jej ze szczerym entuzjazmem, podąża własnymi ścieżkami.

Sielankowa atmosfera "Nad morzem" nie może jednak trwać w nieskończoność. W miarę upływu czasu nad światem portretowanym przez Rubio zaczyna unosić się cień melancholii. Zarówno ojciec, jak i syn zaczynają zdawać sobie sprawę, że wkrótce rozstaną się na długie lata. Wspólnie spędzony czas zbliża ich jednak do siebie i wytwarza więź, której nie będzie można zerwać.

@RY1@i02/2011/121/i02.2011.121.196.021a.001.jpg@RY2@

Piotr Czerkawski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.