Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

O tych, którzy błądzą

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Béla Tarr, jeden z ostatnich wizjonerów i awangardzistów współczesnego kina, przyjeżdża do Polski. Odwiedzi Katowice w trakcie Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Ars Independent

 "Mistrzowie kina są jego największymi filozofami" - ta opinia Andrieja Tarkowskiego, do którego porównuje się Bélę Tarra, wciąż jest wyjątkowo trafna, zwłaszcza w przypadku Tarra. Najbardziej zagorzali kinomani nie przestają tęsknić za mistrzami, mimo że terminu "arcydzieło" krytycy używają coraz rzadziej w odniesieniu do najnowszych produkcji. Widzowie tymczasem wciąż czekają na filmy idące pod prąd, pobudzające do myślenia i pozostające w wyobraźni na długie lata.

Twórczość Tarra, uznanego przez angielski magazyn "Sight & Sound" za jednego z najciekawszych współczesnych reżyserów, aspiruje do miana sztuki. Jego styl jest rozpoznawalny od pierwszych kadrów: długie, hipnotyczne ujęcia, czarno-biała taśma, improwizacje na planie, a w warstwie fabularnej - dążenie do uniwersalnych prawd i mechanizmów związanych z problemami ludzkiej natury. "Moje filmy mówią o błądzeniu ludzi, którzy nie mają w sobie prawdziwej odwagi. Wiedzą, że powinni coś zrobić, ale tak długo błądzą i krążą, że później nie są w stanie już zrobić niczego. Właśnie na tym polega ich tragedia" - wyjaśnia Tarr.

Reżyser porównywany z twórcami tej miary, co Jancsó, Angelopoulos, Antonioni, Sokurow czy Herzog - przygodę z kinem rozpoczął jako nastolatek, realizując amatorskimi siłami krótki metraż. W "Hotelu Magnezit" można już odnaleźć ulubione tematy Tarra, które pojawiać się będą w późniejszych dziełach: wrogość, codzienne upokorzenie i rozpacz.

W 1981 roku ukończył wydział reżyserii Wyższej Szkoły Filmowej w Budapeszcie. Jeszcze przed skończeniem studiów zaczął współpracę ze studiem filmowym im. Béli Balazsa. Jak dziś podkreśla, o robieniu filmów więcej nauczył się od malarzy i muzyków niż w szkole. Obrazy Bruegla i Boscha są dla niego inspiracją w budowaniu kompozycji kadrów i dramaturgii.

Odcina się od branży: "Nie mam nic wspólnego ze środowiskiem filmowym w Budapeszcie. Oni nie lubią mnie, bo nie kręcę konwencjonalnego kina, a ja nie potrafię z nimi rozmawiać o filmach, ponieważ myślę i żyję inaczej".

Jego wczesne filmy, nakręcone w latach 80. dramaty społeczne, rozgrywające się w lokalnych społecznościach, takie jak "Ognisko zapalne", "Outsider", "Ludzie z prefabrykatów", nie zwiastowały późniejszej fascynacji Tarra zagadnieniami metafizycznymi i formalną grą z przyzwyczajeniami widzów. Podobnie jak Krzysztof Kieślowski odszedł od stylu kina dokumentalnego na rzecz zadawania pytań o sens i wartość istnienia.

Przełomem stała się telewizyjna realizacja "Makbeta" (1982). Akcja toczy się na żywo w labiryncie średniowiecznego zamku. Krytycy nazwali film "mistrzowskim układem tanecznym kamery i aktorów".

Kolejne obrazy Tarra udowadniały, że konsekwentnie podąża swoją drogą artystyczną. "Potępienie" (1988) oszałamia poetyką melancholii, industrialny pejzaż wokół kopalni w połączeniu z tematem nieszczęśliwej miłości daje efekt odrealniony, niezapomniany. Jeszcze dalej posuwa się twórca w swoim najsłynniejszym dziele - "Szatańskim tangu" (1994). To jeden z najmniej komercyjnych filmów w historii kina. Ponadsiedmiogodzinny, pozbawiony fabuły i dialogów, czarno-biały epos rozgrywa się w opuszczonym kołchozie, którego mieszkańcy czekają na Mesjasza. Strukturę opowieści wyznacza powracający motyw tańca. Obraz stanowi opus magnum Béli Tarra.

"»Szatańskie tango« nie jest tak długie dlatego, że reżyser chciał tak wiele opowiedzieć czy pokazać. Tarr pragnie powiedzieć i pokazać mniej" - pisali węgierscy krytycy. "Chce, by to, co opowiada i pokazuje, zostało zrozumiane tak, jak on tego pragnie. Zależy mu, abyśmy zobaczyli upadek świata całym sercem".

Nowe granice języka filmowego wyznacza w swoim ostatnim obrazie, nagrodzonym Srebrnym Niedźwiedziem na festiwalu w Berlinie "Koniu turyńskim". Punktem wyjścia jest tu autentyczne zdarzenie, kiedy to w 1889 roku w Turynie Fryderyk Nietzsche stanął w obronie katowanego konia. Ta opowieść o nędznych losach dorożkarza, jego córki i ich konia, oczekujących na apokalipsę, została zapowiedziana przez Tarra jako jego pożegnanie z kinem.

O to, czy rzeczywiście zamierza porzucić kręcenie filmów, będzie można zapytać laureata m.in. Nagrody Wolności im. A. Wajdy w Katowicach. Miasto ubiegające się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016 po raz pierwszy organizuje Międzynarodowy Festiwal Filmowy Ars Independent. 14 - 19 czerwca stolica Górnego Śląska zmieni się w stolicę kina niezależnego. W trakcie festiwalu będzie można zobaczyć 70 filmów z całego świata, które trudno znaleźć w masowej dystrybucji.

W programie znalazły się również retrospektywy twórczości Lecha Majewskiego i irańskiego reżysera Jafara Panahi - więźnia systemu, skazanego na zakaz pracy twórczej. "Żelazna wyspa. Kino na celowniku władzy" to temat panelu dyskusyjnego, w którym weźmie udział Tarr obok Tobiasa Morgana, założyciela Cine Foundation International - organizacji potępiającej cenzurę w kinie.

@RY1@i02/2011/112/i02.2011.112.196.029a.001.jpg@RY2@

Bela Tarr będzie gościem festiwalu Ars Independent

@RY1@i02/2011/112/i02.2011.112.196.029a.002.jpg@RY2@

Jednym z wydarzeń festiwalu będzie też premiera filmu "Flying Fish" ze Sri Lanki

Jaga Kolawa

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.