Świat za friko
Gospodarka przyszłości będzie bazować na cenie zerowej - twierdzi szef magazynu "Wired" Chris Anderson w błyskotliwej książce "Za darmo"
Słynne zdanie "Nie ma darmowych lunchów" to chyba najbardziej znany ekonomiczny bonmot XX wieku. Niektórzy uważają go nawet za absolutny fundament nowożytnego myślenia o biznesie. Mamy jednak XXI wiek i czas już najwyższy na pożegnanie ze staromodnymi zeszłowiecznymi maksymami, które doprawdy niewiele mówią o współczesnej gospodarce ery internetowej - przekonuje Anderson.
Na początek wyrazy uznania dla wydawnictwa Znak. Krakowianie kolejny raz w ciągu kilku miesięcy przeszczepiają na polski rynek istotną książkę ważnego autora z USA, wciąż jeszcze centrum wykluwania się nowych technologii internetowych i wynikających z nich nowoczesnych modeli biznesowych. "Za darmo" Chrisa Andersona możemy polecić z równie czystym sumieniem, co np. "Freakonomię" i "Superfreakonomię" duetu Steven Levitt i Stephen Dubner albo zbiór esejów "Co widział pies" Malcolma Gladwella. Owe nieszablonowe teksty mówią coś ważnego i świeżego o szybko zmieniającej się postnowoczesnej gospodarce i szukają sposobu na zrozumienie, a potem twórcze wykorzystanie tych zmian dla siebie. Zdaniem autorów świat ery internetu jest zbyt rozległy i zbyt połączony, by odnieść sukces zawodowy czy biznesowy, zamykając się jak dotąd w jednej tylko wąskiej i nudnej specjalizacji.
Chris Anderson to kolejny prorok nowego świata ekonomii XXI wieku. Od lat prowadzi magazyn "Wired", który najlepiej na świecie i z pierwszej ręki pisze o nowych technologiach i - co jeszcze ważniejsze - o tym, jak zmieniają one tradycyjną politykę, kulturę i życie społeczne. Wszyscy inni, począwszy od "New York Timesa", przez niemieckiego "Spiegla" aż po nas w "DGP", chwytamy dopiero tematy wyselekcjonowane i dostrzeżone przez nich. Przykład? To właśnie Anderson na łamach "Wired" sformułował kilka lat temu prawo tzw. długiego ogona (rozwinięte potem w książce pod tym samym tytułem), które najlepiej opisuje fenomen modeli biznesowych takich gigantów nowej gospodarki jak Amazon czy Netflix. Głosi ono, że posiadanie bardzo szerokiego asortymentu może zaowocować wygenerowaniem największych obrotów na pojedynczych, niszowych pozycjach, a nie na tym co masowe. Jest tym samym zaprzeczeniem tzw. zasady Pareto (będącej jedną z podstaw XX-wiecznego robienia biznesu) dowodzącej, że firmy osiągają 80 proc. przychodów dzięki sprzedaży jedynie 20 proc. swojego asortymentu.
To właśnie pracując nad długim ogonem, Anderson zauważył, że być może jeszcze ważniejszy dla zrozumienia gospodarki XXI wieku jest temat darmowości. I postawił sobie najbardziej fundamentalne pytanie: Jak to możliwe, że najlepsze biznesy ery internetowej - Google czy Facebook - wychodzą ze swoimi zerowymi cenami do klienta i świetnie na tym zarabiają? I jakie będą konsekwencje tego, że w internecie niemal wszystko, od muzyki ściąganej przez systemy P2P po artykuły prasowe, jest do znalezienia na zasadzie gratisu. Jego książka jest porywającą podróżą przez ten świat jutra. Pokazuje też głębokie pęknięcie, coraz bardziej widoczne w postawach opinii publicznej wobec tego fenomenu. "Moi rozmówcy dzielili się na dwie grupy. Ci po trzydziestce uważali »za darmo« za oszustwo. Kolejny chwyt marketingowy korporacji. Słowem: kiedy słyszysz »za darmo«, najlepiej zaraz wyjmij portfel. Z kolei ci przed trzydziestką odpowiadali zupełnie inaczej. Dla tej wychowanej online generacji Google’a przekonanie o pożytkach darmowości jest zupełnie naturalne" - pisze Anderson.
Jest w jego książce także wiele praktycznych modeli biznesowych pokazujących, jak zarabiać na cenie zero. Widzimy, jak robili to Radiohead, Monty Python czy pisarz Neil Gaiman. Wszyscy oni uświadomili sobie, że nie ma sensu walczyć z wiatrakami i liczyć, że darmowe kopiowanie ich twórczości w sieci da się jakimś cudem opanować. Zamiast tego ruszyli do ofensywy, sami wystawiając swoje dzieła do darmowego ściągnięcia. W efekcie pojawiło się więcej klientów kolekcjonerskich DVD, więcej fanów na koncertach i podbite zostały nowe, niezdobyte jeszcze rynki. Tak czy owak, "za darmo" w końcu rodziło dla nich realne zyski - tyle że w innej formie.
Aby nie pozostać gołosłownym, polski wydawca poszedł za przykładem amerykańskiego i ogłosił, że książkę Andersona od premiery 6 czerwca przez tydzień (a więc do najbliższego poniedziałku) można pobrać za darmo w formie e-booka. Wystarczy wejść na stronę www.woblink.com. Po tym okresie eksperymentu można będzie ją kupić w wersji papierowej, ale już drożej. Wszystko zgodnie zresztą z jednym z modeli biznesowych opisanych w książce Andersona.
@RY1@i02/2011/112/i02.2011.112.196.039a.001.jpg@RY2@
@RY1@i02/2011/112/i02.2011.112.196.039a.101.jpg@RY2@
Rafał Woś
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu