Poetą się nie jest, poetą się bywa
"Co to jest miłość", pierwszy tom utworów zebranych Jonasza Kofty, przekonuje, że autor szlagierów, które śpiewała cała Polska, był także znakomitym lirykiem
Pamiętam inauguracyjne zajęcia z poetyki. Magister P., postrach całej polonistyki, rozkochany w klasykach konserwatysta, nieprzejednany wróg popkultury i zajadły tropiciel jej przejawów w poezji współczesnej, miał w zwyczaju zaczynać zajęcia od cytatu, który stawał się punktem wyjścia do dyskusji. Spodziewaliśmy się, że będzie chciał skarcić nas, studentów pierwszego roku, analizą wierszy ukochanego Herberta - zapobiegliwie zrobiliśmy repetę twórczości autora "Pana Cogito". Magister P. spojrzał na nas zza grubych szkieł awiatorów i zanucił: "Bo gdy się milczy, milczy, milczy/ To apetyt rośnie wilczy/ Na poezję/ Co być może drzemie w nas", po czym poprosił o wskazanie oksymoronicznych figur w "Songu o ciszy". I jakby zgodnie z myślą zawartą w tytule - przez kilkadziesiąt sekund w sali dało się słyszeć tylko brzęczenie much. Byliśmy zbici z tropu i skonsternowani: owszem, Kofty słuchało się na imprezach w akademiku, sypało cytatami, ale do głowy nam nie przyszło, że jego piosenki mogą być przedmiotem teoretycznej debaty na uniwersytecie. Podobne zaskoczenie towarzyszy lekturze pierwszego tomu utworów zebranych autora "Wakacji z blondynką".
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.