Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Wykluczenie, ucieczka, śmierć

1 lipca 2018

Wędrując z George’em przez piękną Kalifornię, Lennie myślał tylko o królikach

 "Parę mil na południe od Soledad głęboki i zielony nurt rzeki Salinas zbliża się do wzgórz" - idąc tropem wskazanym przez pierwsze zdanie noweli, niezawodnie trafiamy do miejsca, w którym toczy się tragiczna historia Georgea i Lenniego. "Myszy i ludzie" Johna Steinbecka, niewielka objętościowo książeczka, to doskonały portret Ameryki doby kryzysu lat trzydziestych, a jednocześnie uniwersalna opowieść o ludzkiej biedzie, wykluczeniu i samotności. A wszystko toczy się w krajobrazie przypominającym historie rodem z Biblii.

Rzeka Salinas, nad której brzegiem urządziła sobie kryjówkę dwójka bohaterów, płynie środkiem szerokiej doliny, z obu stron obramowanej przez górskie łańcuchy. Spękane słońcem góry Gabilan rzadko porastają kępy wyschniętego scrubu. Za to dolina aż kipi od życia. Równa, płaska ziemia podzielona jest na prostokąty pól i sadów, gdzieniegdzie przeciętych kanałami nawadniającymi. To jedno z najżyźniejszych miejsc świata kojarzyć się może z biblijną oazą rzuconą na środek pustyni.

Tak też kojarzyło się ono Johnowi Steinbeckowi, który tutaj, w kalifornijskim miasteczku Soledad, spędził dzieciństwo i lata młodości. Tytuły dwóch jego największych dzieł, "Gron gniewu" i "Na wschód od Edenu", są przecież aluzją do wersetów Pisma, pilnie czytanego przez pierwszych osadników, którzy ciężką pracą uczynili z dzikiej doliny Salinas zielony ogród.

Jednak nie dla wszystkich to miejsce było ziemią obiecaną. W latach Wielkiego Kryzysu tysiące ludzi - często przybyłych tutaj aż z dalekiej Oklahomy - wędrowało od farmy do farmy, przymierając głodem i żebrząc o najmarniej płatną pracę. Na ogół bez skutku. Steinbeck na własne oczy oglądał te obrazy, sam bowiem pracował w owych latach w dużych gospodarstwach rolnych doliny Salinas. George i Lennie to właśnie para takich bezrobotnych włóczęgów próbujących najmować się okazjonalnie do fizycznych robót na plantacjach. Lennie jest niezwykle silny i teoretycznie każdy właściciel farmy powinien z radością nająć go do dźwigania ciężkich worków z jęczmieniem. Cóż z tego, skoro Lennie ma rozum kilkuletniego dziecka, co w każdym nowym miejscu postoju szybko sprowadza kłopoty na niego, a także na Georgea.

Również w ranczo nad Salinas nie zabawili długo. Pod nieobecność Georgea piękna, znudzona i zepsuta synowa właściciela dostała się w ciężkie łapy Lenniego, który zachwycony jej włosami, głaskał ją jak królika - i niepostrzeżenie skręcił kark kobiecie. George uprzedza nieuchronny lincz: wyciąga Lenniego z rancza, prowadzi do znanego im miejsca nad brzegiem rzeki i tam w poczuciu, że nie ma innego wyjścia, strzela w tył głowy nic nierozumiejącego przyjaciela. Tę tragedię przeczuwamy od początku. Cień fatum cały czas towarzyszył parze bohaterów. Podobna historia (choć na szczęście bez śmiertelnego finału), która wydarzyła się w Weed, w ich poprzednim miejscu pracy, omal nie zakończyła się samosądem. Jego ofiarą prawdopodobnie padłby nie tylko niedorozwinięty psychicznie Lennie, ale też jego towarzysz.

Miasteczko Weed leży na samej północy olbrzymiego stanu Kalifornia, daleko od Soledad. Również krajobraz tamtejszy w niczym nie przypomina biblijnej oazy rzeki Salinas. Wzdłuż dróg całymi milami ciągną się tam bory, w których rosną leśne olbrzymy, sekwoje. Nad horyzontem wznosi się ośnieżony szczyt Mount Shasta. George i Lennie, ciągnąc z północy na południe w poszukiwaniu pracy, przebyli kawał Kalifornii. Gdyby nie ich codzienne troski, być może zwróciliby uwagę na zmieniające się i budzące zachwyt widoki, które towarzyszyły im w podróży.

"Myszy i ludzie" doczekały się aż trzech ekranizacji: wszystkie zrealizowano w Stanach Zjednoczonych. Charakterystyczną postać Lenniego zagrali w nich znani amerykańscy aktorzy: legendarny Lon Chaney, Randy Quaid i John Malkovich. W ostatnim filmie, nakręconym w 1992 r., rolę Georgea gra Gary Sinise, który był jednocześnie producentem i reżyserem dzieła. W Curleya, syna właściciela rancza i czarny charakter opowieści, wcielił się nasz rodak Casey (Kazimierz) Siemaszko, syn akowca i emigranta.

@RY1@i02/2011/102/i02.2011.102.196.007a.001.jpg@RY2@

Siłacz o umyśle czterolatka - John Malkovich jako Lennie

Jacek Borkowicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.