Zrozumieć katastrofy
"Kapitalizm zombi" to pasjonująca, pouczająca, niedogmatyczna podróż po ostatnich dwóch stuleciach współczesnej historii gospodarczej
"Karol Marks". Nawet dziś - ponad 20 lat po upadku PRL-u - te dwa słowa starczają u nas za całą dyskusję. Niestety ze szkodą dla życia intelektualnego. Tym, którzy alergię na Marksa wyssali z mlekiem matki, można tylko powiedzieć: mimo wszystko przeczytajcie "Kapitalizm zombi" Chrisa Harmana.
Owszem, Harman (1942 - 2009) był zdeklarowanym marksistą, założycielem brytyjskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej, a w ostatnich latach życia guru ruchu antyglobalistycznego. Nie był jednak marksistą bezrefleksyjnym. Nigdy nie podzielał prezentowanej przez wielu lewicowych kolegów z Zachodu naiwnej fascynacji ZSRR, która tak bardzo irytowała tych, którym przyszło żyć po drugiej stronie żelaznej kurtyny. W latach 80. podczas swoich wizyt w Polsce utrzymywał kontakty i solidaryzował się z działaczami polskiej opozycji. Marksizm traktował trzeźwo i ożywczo: nie jako wyznanie wiary, ale jako inspirującą gałąź nauki, która dostarcza przydatnych narzędzi i dzięki temu najlepiej analizuje słabości kapitalizmu. Systemu, który przypomina klasyczną filmową femme fatale. Z daleka wydaje się ideałem. W rzeczywistości bywa jednak okrutny, bezduszny i dominujący, a równocześnie tak silny i tak atrakcyjny, że praktycznie nie ma możliwości (a często i chęci), by wyrwać się z jego miłosnego uścisku.
Najważniejsze pytanie stawiane przez Harmana jest proste: dlaczego od 200 lat kapitalizm najpierw pozwala ogromnym rzeszom ludzi na całym świecie spełniać marzenia o lepszym, bardziej dostatnim życiu, a potem - prędzej czy później - uderza w nich z ogromną siłą i pod postacią przeróżnych krachów/kryzysów/recesji zabiera nasze oszczędności (inflacja, krachy bankowe), niszczy aktywa (wojna, bankructwo) i pozbawia fundamentalnej ekonomicznej racji bytu (bezrobocie). I czy można przez dobrą analizę zawczasu zapobiec niszczycielskim cyklom dekoniunktury? Karol Marks jest w tych poszukiwaniach tylko punktem wyjścia. Harman wie, że dokonane przez niego obserwacje i syntezy nie przedstawiają całej prawdy objawionej. Nabierają sensu dopiero w zestawieniu z żyjącymi nieco wcześniej ojcami anglosaskiej ekonomii klasycznej - Adamem Smithem i Davidem Ricardo. Oraz z tymi, którzy nadeszli później i albo Marksa próbowali aktualizować (Kautsky, Trocki, Hilferding, Keynes), albo z nim ostro polemizowali (Hayek, Friedmann).
Nazwisk, idei i trendów jest tu oczywiście więcej - o wielu z nich nawet wyrobiony czytelnik usłyszy po raz pierwszy. Na przykład o W. S. Jevonsie, brytyjskim ekonomiście, który przekonywał, że cykle koniunkturalne to efekt pojawiania się plam na słońcu. Regulują one procesy wegetacyjne na Ziemi, doprowadzając do urodzaju bądź głodu. Nie o to jednak w tym wszystkim chodzi. W pewnym momencie z tego gąszczu wyłania się bowiem zasadnicza struktura złożonej natury kapitalizmu. Z jednej strony istnieje aż nadto dowodów na wyższość wolnego rynku nad innymi systemowymi alternatywami. Wiadomo: już samo zjawisko konkurencji robi z człowieka skuteczniejsze i bardziej wydajne zwierzę ekonomiczne. Z drugiej strony jednak parcie wszystkich graczy w kierunku maksymalizacji zysku pcha cały system w kierunku nieuchronnej katastrofy. Piewcy wolnego rynku stają się monopolistami. Państwa reprezentujące interesy swoich obywateli prowadzą politykę ekspansji. Pęcznieją bańki spekulacyjne. Na końcu są wielkie dramaty, takie jak I i II wojna światowa, rok 1929 albo nasz kryzys 2008 roku (wszystkich jego konsekwencji jeszcze nie znamy). I wielkie pytanie: kiedy będzie następny?
"Kapitalizm zombi" to dobra krytyczna i trzeźwa analiza słabości kapitalizmu. A przy okazji wypełnia lukę między zbyt scholastycznymi "Głównymi nurtami marksizmu" Kołakowskiego, chaotycznymi pracami Słoweńca Slavoja Żiżka, mistycznym językiem sędziwego Włocha Antonio Negriego czy wciąż niszowymi publikacjami Krytyki Politycznej. I nie chodzi tu o to, by kapitalizm obalać. Na to nikt pod naszą szerokością geograficzną nie ma ochoty (Harman może i trochę do tego pod koniec namawia, ale niezbyt przekonująco). Raczej o to, żeby ulepszać system, na którego łaskę i niełaskę wszyscy jesteśmy skazani.
@RY1@i02/2011/102/i02.2011.102.196.039a.001.jpg@RY2@
Karol Marks - portret z epoki
@RY1@i02/2011/102/i02.2011.102.196.039a.002.jpg@RY2@
Rafał Woś
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu