Polski bohater musi być bez skazy
Dziecięca prostytucja w przygranicznym miasteczku - Robert Gliński wybrał ostry temat, ale niestety ślizga się po powierzchni kliszy
Nastoletni Tomek (Filip Garbacz) mieszka w małym miasteczku przy polsko-niemieckiej granicy. Podobnie jak jego rówieśnicy nie ma zbyt świetlanych perspektyw - w rejonie nękanym bezrobociem i beznadzieją, w którym dorośli borykają się z depresją, alkoholizmem i brakiem kasy, dzieciaki mogą wybierać co najwyżej między dyskoteką a ruchem oazowym, zaś w przyszłości wyjechać do Niemiec do pracy. Jednak Tomek jest inteligentny i ambitny, fascynuje go astronomia, marzy o tym, by szkoła kupiła drogi profesjonalny teleskop, dzięki któremu mógłby wziąć udział w konkursie ogłoszonym przez NASA.
Gdy zakocha się w Marcie (Anna Kulej), kwestia braku pieniędzy okaże się palącym problemem, który pchnie go w ramiona lokalnych cwaniaków: przemytników i stręczycieli. Szybką forsę można zarobić dzięki prostytucji, bo nie brakuje niemieckich klientów spragnionych nastoletnich chłopców i dziewcząt. Kupczenie własnym ciałem otwiera przed chłopcem otchłań demoralizacji i odsłania powszechne zakłamanie. Zbuntowany Tomek wystawia policji swojego alfonsa i sam staje na czele małoletnich "świnek" puszczających się za euro. Przyjdzie mu za to zapłacić wysoką cenę...
Zarys akcji wygląda jak żywcem wyjęty z nowelki Emila Zoli: oto niewinna duszyczka zostaje zbrukana na skutek społecznego determinizmu. Inteligencja i chęć do nauki to za mało w konfrontacji z brutalnymi realiami, bo kto urodził się biedakiem, ten nie ma żadnej nadziei i czeka go upadek. Sensacyjny, tabloidowy temat dziecięcej prostytucji zostaje tu podciągnięty do roli uniwersalnego prawa rządzącego rzeczywistością: tak jest, bo tak być musi i nawet najlepsi ugną się w obliczu tej żelaznej logiki. W dodatku historia ma morał: choć motywacje bohatera są szlachetne, nie chce bowiem zarabiać tej brudnej forsy dla siebie, to nie uniknie kary.
Filip Garbacz jest znakomitym młodym aktorem - widzieliśmy jego możliwości już w "Matce Teresie od kotów" - jednak nawet jego niewysilony autentyzm i naturalność nie równoważą publicystycznych tez scenariusza. "Świnek" nie ogląda się jak realistycznego filmu, tylko jak ilustrację do szkolnej rozprawki na zadany temat.
Szkoda, bo wystarczyło bohaterem uczynić amoralnego i pozbawionego celu w życiu "Ciemnego" (Daniel Furmaniak), by uciec od tej czarno-białej optyki i przydać całości realizmu. Ale specami od opowiadania o ludziach głupich, brzydkich i niezasługujących na współczucie są brytyjscy realiści w rodzaju Mike’a Leigh. Polski bohater zaś musi być bez skazy, nawet - a może zwłaszcza - jeśli daje dupy Niemcowi.
@RY1@i02/2011/097/i02.2011.097.000.028a.001.jpg@RY2@
Katarzyna Nowakowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu