Memento dla spuszczalskich
Tropionych przez Krzysztofa Rutkowskiego "dolnych aspektów przygód ciała" odsłona druga. Kilka miesięcy temu ukazało się tłumaczenie libertyńskiej "Sztuki pierdzenia" - teraz profesor UW spolszczył XIX-wieczną rozprawkę o masturbacji, w której pewien francuski doktor podpowiada, czym kończy się folgowanie samogwałtowi, jak zdemaskować onanistów i w jaki sposób pomóc im w walce z nałogiem. Czytelnik boki zrywa.
Na "Niebezpieczeństwa onanizmu" w lwiej części składają się listy sygnowane przez dotkniętych plagą "spuszczalskich" młodzieńców oraz mężczyzn. Z niewyjaśnionych przyczyn dr Jacques-Louis Doussin-Dubreuil (1762 - 1831) pomija w swoich rozważaniach płeć piękną. Dostajemy zatem porcję intymnej epistolografii, której męscy bohaterowie opisują skutki spustoszeń fizycznych i duchowych, jakie stały się ich udziałem za sprawa "nikczemnego rękodzieła". Żeby nie odbierać czytelnikom przyjemności lektury, przytoczę tylko jeden przypadek - historię panicza, który po kilku latach masturbacji podjął próbę autoterapii. Obawiając się niekontrolowanej erekcji i polucji, sypiał tylko trzy godziny z rzędu, po czym wstawał i spacerami tłumił wzbierające żądze. Uskarżał się na nieustanne puszczanie wiatrów i bóle żołądka, który "wcale wypróżniać się nie chce". "Na pod- brzuszu trzymam drewniany cylinder, by kołdra nie stykała się z przyrodzeniem" - lamentował. Autor poskąpił informacji o tym, jakie były dalsze losy młodziana - można przypuszczać, że skończył tak jak inni opisywani przezeń seryjni samogwałciciele, czyli przedwcześnie zmarł w męczarniach.
Doussin-Dubreuil przytacza też sposoby zapobiegania i leczenia onanizmu, o którego szkodliwości przekonany był już Hipokrates. Francuski eskulap poleca onanistom np. "kąpiele lokalne", czyli podmywanie genitaliów zimną wodą, dla lepszego efektu schłodzoną śniegiem lub lodem i doprawioną mieszanką octu, saletry i soli amoniakalnej. Jeśli medykamenty zawiodą, Doussin-Dubreuil sugeruje metody mechaniczne - mocowane w kroku, zamykane na klucz i wyściełane miękką materią srebrne lub złote futerały na penisy. "Dzieci powinny je nosić zarówno we dnie, jak i w nocy" - dodaje.
Świetnie spolszczona przez Rutkowskiego książka to nie tylko staroświecki rarytas. Przeprowadzona przez Doussina-Dubreuila krytyka "irytacji genitalnej" to nie tyle medyczne, ile kulturowe świadectwo swoich czasów. W XIX-wiecznej wyobraźni zbiorowej onanizm przestał być tylko grzechem, a stał się jedną z najgorszych plag, współczesnym trądem, zaraźliwym i wyniszczającym narody. Opisywane w licznych pseudonaukowych traktatach zgubne skutki samogwałtu posłużyły wyznawcom biopolityki do podżyrowania swoich teorii i cenzury - wiadomo, że przed wynalezieniem filmu i fotografii onanizująca się publiczność szukała inspiracji w literaturze. Stąd już był tylko krok do sporządzania indeksów książek nieprzyzwoitych. Czyta się więc Doussina-Dubreuila z wyraźnym poczuciem ulgi.
@RY1@i02/2011/092/i02.2011.092.196.035b.001.jpg@RY2@
Cezary Polak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu