Dziennik Gazeta Prawana logo

Gimnastyka na ringu

27 czerwca 2018

"Casablanca" Michała Siegoczyńskiego to boleśnie nużąca wariacja na temat filmu Michaela Curtiza. W Powszechnym wulgarnie i w najgorszym guście się go wyśmiewa

Michał Siegoczyński za chwilę stanie się specjalistą od nabijania się z genialnych filmów. Jego próba zmierzania się ze "Śniadaniem u Tiffanyego" w warszawskim Studio była ledwie strawna, a sceniczna wersja "Kto się boi Virginii Woolf" raziła oczywistością i płytkością. W przypadku "Casablanki" jest podobnie. Młody reżyser znów uwierzył, że wystarczy wcisnąć przestarzały przecież film w nowocześnie skrojony frak, dorzucić kilka sprawdzonych wcześniej w teatrze pomysłów innych reżyserów (Warlikowskiego czy Grzegorzka) oraz popkulturowe akcenty i sukces murowany. Tymczasem jego seria pozostałych po obróbce szczątków "Casablanki" jest irytująco nużąca i niewiele znaczy.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.